Tam, za oknem są Bieszczady
Zaraz się wdrapiemy na nie
Bowiem dzisiaj już za chwilę
Nasze pierwsze szczytowanie.
A to tylko rozgrzeweczka
Chociaż z głową nad chmurami
Bowiem jutro szczytowanie
Z trzema na raz dziewczynami.
A chociaż ten Dwernik Kamień
Nie jest tak bardzo wysoki
To się potu trochę lało
I się ślimaczyły kroki
Cóż, kondycja zaniedbana
Chociaż jakoś człek się snuje
Ale jutro przy dziewczynach
To się człek skompromituje!
Trochę spaliłem energii
Nim znalazłem się na szczycie
Dobrze, że tam przyjaciele
Zaraz wyciągnęli picie.
Tradycyjnie- to nie woda
Ale nabrał człek wigoru
Optymizmu, ducha Bieszczad
I, wiadomo, też humoru.
Gdy zeszliśmy w dół do ludzi
Same szły pod wiatę nogi
Sklep zamknięty, lecz pod sklepem
Cóż za widok, Boże drogi!
Że miejscowi nawaleni
To jest widok niezbyt rzadki
Lecz też sekcja turystyczna
Półprzytomna wącha kwiatki.
Teza wstępna jednak słuszna
Oraz owej tezy skutki
Że Bieszczady, że nad morzem
(Tu przypomnę- morzem wódki)
Owa sekcja turystyczna
Miała wrócić aż na Krywe
Lecz gdym ją wyciągał z rowu
Już to było niemożliwe.
Załatwiłem części nocleg
W zaprzyjaźnionej hacjendzie
Dziś już koniec, jutro Rawki
Czy kompromitacja będzie?


Odpowiedz z cytatem