Odpowiem może w innym świetle dotyczącym tego tematu. Nie będę wiele tłumaczył, ale pracowałem w Bieszczadach w schronisku (nieważne jakim, już nie istnieje) przez jakiś czas, pomagałem w innych schroniskach też nie raz, po tych górach chodzę lat ponad trzydzieści. Agroturystyk poznałem też jakąś skończoną ilość. powiem tak - po wielu doświadczeniach, może mogłyby być większe, ale są jakie są, wiem jedno: wpadłem w Bieszczady całym jestestwem i nawet gdy nie bywam tam, jestem w nich duszą zawsze teraz i na wieki). Ale - agroturystyką, prowadzeniem schroniska i tym podobnymi sprawami nie chciałbym się zajmować, to harówa w sezonie, zero gór w tym czasie, nie ma na to czasu i nie raz oprócz przyjemnych, mniej przyjemne spotkania z "turystami". Bieszczady już nie są wtedy ciszą.
A co do możliwości utrzymania się z tego, pewnie są, ale sąsiedzi agroturystyczni nie będą zachwyceni nowym biesz- biznesmenem i może to bardzo zniechęcić.
Zbyt negatywnie? Niech jeden post będzie negatywny, co Wam szkodzi![]()


). Ale - agroturystyką, prowadzeniem schroniska i tym podobnymi sprawami nie chciałbym się zajmować, to harówa w sezonie, zero gór w tym czasie, nie ma na to czasu i nie raz oprócz przyjemnych, mniej przyjemne spotkania z "turystami". Bieszczady już nie są wtedy ciszą.
Odpowiedz z cytatem