Jest pieknie! Pierwsze promienie slonca oswietlaja Kazbek i ciemna sylwetke cerkiewki. Ale chmur jest duzo.. Czy jak dojdziemy tam gdzie wczoraj znow sie wszystko nie schowa? Po drodze spotykamy miejscowego z biala niwa (zreszta co drugie auto w Kazbegi to biala niwa) ktory proponuje podwiezienie pod cerkiew. Wczoraj juz tam deptalismy- to dzis sobie pojedziemy!! Nukri- czyli kierowca, opowiada nam rozne rzeczy o okolicy. O wodospadach pod rosyjska granica, o lodowatych jeziorkach, licznie wystepujacych tu jaskiniach i pasterskich osadach wsrod gor. Wychodzi na to ze w okolicy samego Kazbegi mozna by spedzic ze 2 tygodnie i bynajmniej sie nie nudzic!
Nukri opowiada tez , ze w pewnym sensie jest z Polska zwiazany. Jego brat ozenil sie z Polka z Krakowa. Wyjechal tam i handlowal autami sprowadzanymi z Niemiec- mercedesy, audi, bmw.. Powodzilo mu sie niezle, ale konkurencja byla bardzo niezadowolona, ze sprzedaje auta zbyt tanio, ponizej cen ustalonych na czarnym rynku.. Ktoregos dnia gosc zostal zastrzelony w Gdansku przez tzw "nieznanego sprawce".. Ow brat Nukriego wyjechal z Gruzji w latach 90 tych.. Ponoc biednych, niespokojnych, wojennych i niebezpiecznych na calym Kaukazie. Wyjechal, by w dalekiej Polsce szukac dobrze platnej pracy oraz spokojnego, rodzinnego i latwiejszego zycia.. Mowil, ze Gruzja nie jest w stanie mu tego zapewnic.. Jak sie okazalo- Polska rowniez.. Jego cialo sprowadzono samolotem i pochowano w Kazbegi. Z widokiem na gory, ktore zawsze bardzo kochal i przed ktorymi probowal uciekac.. Zona z coreczka zostaly w Polsce i nie utrzymuja konktaktow z gruzinska rodzina..
Nukri zawozi nas pod cerkiew w cenie nizszej niz proponowal poczatkowo, stojac z kumplem przy moscie. Mowi ze jestesmy sympatyczni, opusci nam troche.. Tylko zebysmy absolutnie i pod zadnym pozorem nikomu w miescie nie mowili, ze zawiozl nas taniej bo wszyscy taksowkarze w Kazbegi maja ustalone ceny ,ponizej ktorych nie wolno im schodzic...
Coz.. Chyba maja to rodzinne ;-)
A tymczasem nasza niwa szparko sunie do gory. Nukri opowiada o terenowych biegach, reduktorach, popierajac opowiesc odpowiednimi przestawieniami lekko podrdzewialych wajch. To auto zachwyca mnie coraz bardziej!! Takie dzielne, takie proste, takie zarąbiste!!!!!! Pali ponoc od 15 do 20 litrow na sto.. Ale co tam! Ale jak wspaniale przeskakuje koleiny! jak dogodnie wziela ten blotnisty zakret! Oj skodusia to by tu nie wjechala, chocbysmy na glowie staneli i na sznurku ja wciagali!
Ponoc do Kazbegi najtrudniej dotrzec wiosna. W marcu na przyklad. Na drodze wojennej czesto wtedy lawiny schodza. W tym roku 10 osob zabraly. Leża teraz tam gdzie brat Nukriego. Tam gdzie wszyscy. Tam skad widac Kazbek.. O ile jest ladna pogoda oczywiscie..
Tzn teraz ladnej pogody nie ma.. Kazbek znowu w chmurach.. Ale nie narzekamy- widac pieknie gory po drugiej stronie. Zegnamy sie z Nukrim i umawiamy na jutrzejszy wspolny wyjazd do Dżuty.
Biegamy w kólko z radosnym okrzykiem na ustach, robimy zdjecia i wydaje sie ze zaraz oszalejemy z radosci, z widokow, z poczucia szerokich przestrzeni, z porannych promieni slonca!!
Odpuszczamy sobie podejscie do lodowca. Lodowiec jest zimny a poza tym za daleko i nie damy rady. Zwlaszcza z tym przystawaniem co 2 metry na zdjecie, na wytarzanie sie w trawie, na obserwacje wirujacych mgiel i nieba, po ktorym szybuja ogromne ptaki, nieba, do ktorego mamy tutaj jakos blizej..
Wspinamy sie na kolejne pagory, cerkiewka zostaje daleko w dole.
Odslaniaja sie kolejne nieznane szczyty, czesc z lodowcami, czesc z czarna albo ruda skala..
Wokol glebokie doliny, pelne jaskin i formacji skalnych o fantazyjnych ksztaltach, wypelnionych szumem wezbranych potokow. Zdaje sie dostrzegac wsrod skal powykrzywiane mordy zakletych przed wiekami potworow, ruiny pradawnych grodow, kosciolow, fortec i baszt.. Ciekawe co zyje w postrzepionych otworach jaskin?
![]()


Odpowiedz z cytatem