Mapy mielismy: Georgia International travel maps 1:610tys oraz mapy dokladniejsze niektorych regionow ktore nam skserowala kumpela (ona swoje dostala w Tbilisi w informacji turystycznej
Na miejscu w tbilisi i kazbegi zakupilismy kilka map z Geoland trekking maps. Tam sa gruzinskie gory podzielone na arkusze
Przewodnik mialam bezdroza "Gruzja, armenia, azerbejdzan" ale nie jestem nim zachwycona. Ot tylko glowne miejsca turystyczne
Duzo informacji znalazlam tez na forum http://kaukaz.pl/forum/ oraz od znajomych ktorzy byli w gruzji wczesniej
A poza tym na takich wyjazdach bardzo sie sprawdza kilka metod planowania:
- im wiecej pijesz z miejscowymi tym wiecej ciekawych miejsc zobaczysz
- uznanie zasady "plan jest po to aby go zmieniac"
- jechac tam gdzie nic nie ma- tzn miejsc turystycznie popularnych, znanych zabytkow, itp Jezeli o jakims regionie nigdy nie slyszales, nie bylo nic o nim w przewodniku, ani nie poruszala go zadna znaleziona relacja- to jest powod aby tam pojechac
- im gorsza droga tym ciekawsza miejscowosc na jej koncu
- plytowa droga w 99% prowadzi w ciekawe miejsce
- jak cos wyglada na opuszczone trzeba sie zatrzymac i obejrzec z bliska
- jak gdzies pisze "wstep wzbroniony" to warto wejsc bo tam bedzie cos ciekawego
- jak cos wyglada dziwnie i niestandardowo na mapie to trzeba to sprawdzic np. platanina utwardzonych drog w lesie, dziwny ksztalt drogi, nasypy, tunele, hałdy, bocznice kolejowe
Acz nie wiem czy te dwie rzeczy troche sie nie wykluczaja..
Przygoda zwykle zaczyna sie tam gdzie koncza sie turystyczne szlaki i zaplanowany wyjazd.. Tam gdzie zaczyna zmierzchac a ty wciaz nie wiesz gdzie połozysz sie do snu.. Gdy stoisz przy drodze, w zębach chrzęsci kurz i nie wiesz czy jakies auto zabierze cie stad za 5 minut czy moze za tydzien.. Gdzie miejscowi wiozą cie autem a ty zaczynasz zauwazac ze jedziecie z przeciwnym kierunku niz chcialas a zza horyzontu pojawiaja sie osniezone szczyty i nic za cholere nie zgadza sie z mapa!! Gdzie w hotelu robotniczym gniazdko elektryczne buja sie na kablu a z korytarza dochadza posępne wycia azerskich piesni.. Przynajmniej ja tak rozumiem slowo "przygoda". Tam gdzie konczy sie "plan" zaczyna sie "przygoda"...
No ja sie przygotowywalam od grudnia..Jesli tak nazwac przekopywanie internetu, czytanie relacji i ogladanie setek zdjec
Pewnie ze mozna! Setki ludzi tam jezdza, spia po kwaterach, pensjonatach i hotelach. One są prawie wszedzie. Z naszej trasy o kwatere byloby jedynie ciezko na trasie za Bakuriani (bo w miescie bez problemu) do Achalkalaki oraz w miescie Zestaponi gdzie sa jedynie motele dla tirowcow i sa daleko za miastem.



Jesli tak nazwac przekopywanie internetu, czytanie relacji i ogladanie setek zdjec
Odpowiedz z cytatem