Jakoś przemknął mi ten wątek przed nosem i go nie odczytałem i nie napisałem nic. Starość li to?:(:O A wątek ciekawy, bo ociera się o temat szerszy - jak wykorzystywać lokalne właściwości środowiska i kultury na rzecz bogacenia mieszkańców regionu? Alpejczycy zadbali o ty, by nawet najbardziej zepsute sery stały się poszukiwanym rarytasem. Czy dawniej Łemkom, Bojkom, Lachom i Hucułom nie kisiło się w garach mleko, ogóry i co tam jeszcze? Nie da się zrobić prężnego przemysłu kwaszonego mleka? Już bodaj nawet w Słowenii można kupować ichnie wynalazki rodem z ubogiej chatynki pasterskiej nie wspominając o marce win słoweńskich - doskonalszych niż jucha z Francji. Pomysł z cydrem - może nie genialny, ale. Tyle, że nie wiem, czy cydr był lokalnie produkowany. Może raczej śliwowicja. No jednak da się odtwarzać te kulinarne elementy dawnej kultury. Ale trzeba to wszystko upchnąć na półkach europejskich sklepów. Czy to nie jest właściwy kierunek? Pan Potocki wesprze to jeszcze jedną, odpowiednią legendą i sprawa powinna się potoczyć. Odtworzyć sady...idea nie jest zła. Śliwy dadzą się tam uprawiać chyba? I trzaskać śliwowicję, z jabłek - cydr, z samogonu i wiśni - wiśnióweczka np 'Łemkowska'. Gdzieś zasłyszałem o wspomnieniu jakiegoś Łemka, że taki produkt wytwarzano w jego rodzinnej wiosce. Z gruszek...no właśnie. Czy coś wytwarzano z gruszek? Dżem może? Chociaż to i na zakąskę jakieś takie słabe, ale... I sady...wśród drewnianych domostw, nie pustaczanych 'dworków szlacheckich', sady - wiosenne morza kwiatów i reklama dla znudzonych Paryżan, koniecznie w Paryżu(!), że jest taka kraina. Będąc w Paryżu szukałem reklam polskich produktów regionalnych. Nic, dosłownie nic nie znalazłem. Toż samo w innych miastach Zachodu. Produkt turystyczny reklamowany po całym kontynencie, a nie za rogiem w Lesku. Skoro świat taki mały i my to wykorzystujmy, a nie podniecamy się amerykańskim piwskiem. Wg moich receptorów smakowych piwa amerykańskie są byle jakie;>
Pzdr,
Derty


Odpowiedz z cytatem
