Pewnie mnie nie polubią za tą opinię ale jestem na tyle duży, że się nie przejmuję. Sam pomysł robienia czegokolwiek wydaje się być w porządku. Na tym forum kiedyś był opisywany przypadek z huculskimi pracownikami , którzy budowali centrum jakieś w Michniowcu. Dzisiaj po centrum nie ma śladu a przynajmniej nie nazywa się to centrum coś tam coś tam.
Pomysł ze zbiórką pieniędzy przypomina mi ojca Rydzyka jak zbierał na stocznię. W każdym razie życzę powodzenia zarówno inwestorom jak i pomysłodawcom.
Za Wyborczą:

"Sześciu Ukraińców, którzy od początku września w ramach
międzynarodowego projektu budowali tradycyjny dom huculski w
Michniowcu w Bieszczadach,
opuściło we wtorek Polskę. Musieli to zrobić,
bo zdaniem Straży Granicznej pracowali bez zezwolenia Stowarzyszenie Dziedzictwa Karpat, które jest inicjatorem przedsięwzięcia ze strony polskiej, zapowiedziało odwołanie się od decyzji Straży Granicznej.
Ukraińcy, oprócz opuszczenia Polski, przez najbliższy rok nie będą także mogli przyjechać do
naszego kraju.
Z tym, że obywatele Ukrainy pracowali bez zezwolenia, nie zgadza się prezes Stowarzyszenia
Dziedzictwa Karpat Andrzej Czech. - Ukraińscy budowniczowie działali w ramach
międzynarodowego projektu, którego celem jest ratowanie dziedzictwa kulturowego Karpat. W
Michniowcu powstaje Karpackie Centrum Edukacyjno-Ekologiczne. Dom huculski ma być
jednym z jego obiektów - powiedział.
Czech przypomniał, że górale z ukraińskiej Huculszczyzny należą do nielicznych cieśli
znających tradycyjne metody wznoszenia budynków w Karpatach Wschodnich. - Przez prawie
dwa lata poszukiwaliśmy takich fachowców - powiedział.
Wśród wydalonych jest znawca tradycyjnego budownictwa w Karpatach prof. Yosyp Prymak,
dziekan Wydziału Artystycznej Obróbki Drewna Instytutu Sztuki Użytkowej w Kosiwie pod
Kołomyją. - Poprzez sekcję praw człowieka uniwersyteckiej poradni prawnej przy Uniwersytecie
Jagiellońskim zamierzamy odwołać się od decyzji SG do wojewody podkarpackiego -
zapowiedział Czech.
Z kolei według majora Mariusza Siedleckiego, rzecznika Bieszczadzkiego Oddziału Straży
Granicznej w Przemyślu, "były jednoznaczne dowody, że obywatele Ukrainy pracują bez
zezwolenia". - Nie dostarczono nam dokumentów, które zmieniłyby obraz zdarzeń - podkreślił
rzecznik. Dodał, że w trakcie przesłuchań przez SG Ukraińcy sami przyznali, że wykonują pracę.
W ocenie Czecha przesłuchanie na strażnicy SG w Czarnej odbyło się bez uczestnictwa
tłumacza, "zatrzymani nie wiedzieli, co podpisują". Zaprzecza temu Siedlecki: - Przed
rozpoczęciem przesłuchań Ukraińcy, którzy wielokrotnie byli w Polsce, zgodzili się na
przeprowadzenie czynności w języku polskim.
Stowarzyszenie Dziedzictwo Karpat wspólnie z zagranicznymi partnerami m.in. Instytutem
Sztuki Użytkowej w Kosiwie oraz Fundacją Sendzimira z Wiednia zaczęło budować w
Michniowcu Karpackie Centrum Edukacyjno-Ekologiczne. Projekt zakłada przypominanie kultury
Karpat Wschodnich i promowanie technologii przyjaznych środowisku. Za pracę ukraińscy
budowniczowie mieli po zakończeniu projektu otrzymać honorarium
z wiedeńskiej Fundacji Sendzimira."