Jak dla mnie kolejna akcja: z motyką na księżyc, a nawet na gwiazdy jak sama nazwa sugeruje. Browarowi życzę powodzenia bo lokalne piwo to fajna sprawa - zwłaszcza gdy będzie dobre, ale cała szopka wokół jest bardziej "widzi misie". Jak się zaczną problemy z tubylcami (może już się zaczęły) to z goryczą (nie od piwka) będą właściciele uchodzić z tamtąd jak Pol z Szumnego Dworu.
Przemysł spożywczy, a czymś takim jest browar ma mało wspólnego z ekologią. Ale jak profesory mówią że nie...? ja tylko prosto rozumuje. Właścicielą na długi jesienny wieczór polecam pooglądać bajkę: Lorax - bardzo ekologiczna w wymowie. Żeby się nie okazało że właścicielka stanie się producentką "chciaków". Nie będzie to wtedy zbytnim sukcesem dla Bieszczadów.


Odpowiedz z cytatem
