Bez jednego nawet zdjęcia... a czytając ma się przed oczami widoki, piękne widoki. : )
Jedna z piękniejszych relacji (a raczej opowieści o wędrowaniu) jakie tu przeczytałam.
Tobie Krzysztofie życzę szybkiego kolejnego powrotu w Bieszczady, a nam tutaj kolejnej Twojej opowieści. : )))