co do żuru to właśnie taki pyszny dają w pewnym schronisku pttkowskim, ma wszystko co mieć powinien a ja zawsze jem dwie miski. ostatnio z kucharką żeśmy się nie mogły nadziwić jak to się dzieje, że za każdym razem wychodzi tak samo idealny (przepis stosowany od kilku lat) i to gotowany na większą skalę. nazwy schroniska nie podam (bo czasem mam wrażenie jakbym robiła tu marketing ale co ja poradzę że je lubię ;p) ale każdy i tak wie o czym mowie ;p za to dodam że nie lubię tam pomidorowej ani cebulowej ale żur to mistrzostwo ;P
a w ogóle - o żarciu na dojo?


Odpowiedz z cytatem
