hallo,
Pastorze,
teraz już rozumiem ,jak osoba uduchowiona postrzega nagusieńką kobietkę...
mianowicie ...
patrzy i...weryfikuje jej tożsamość...tożsamość ...a raczej jej przynależność do danego ogniska (domowego ?),
hi,hi,hi...
w odróżnieniu od mało uduchowionej osoby ,jaką szczycę się , jestem ja...
tzn: ja...np:... dostrzegam najlepszy rynsztunek i ...czy najlepszy gatunek :)
ha!
wybacz ,że po jednej osobie mianującej się Pastorem wyciągam wnioski...ale jest to pierwsza osoba ,która wypowiedziała się na ten temat ...może nie ostatnia ,ale pierwsza
:)
zrobiło się cudnie i miłośnie w dojo :)
podejrzewam,że mój przyjaciel komisarz już odpala lampiony miłości i pewnie wysyłać chce do sąsiedniego ogniska...,
ale zanim to zrobi ,muszę go ostrzec...
Wypuszczanie swobodnie lecących obiektów( i to nie tylko w pobliżu lotnisk )może mieć wyjątkowe konsekwencje dla bezpieczeństwa ruchu lotniczego .
Grzegorz Chlebowicz -rzecznik PAŻP w Warszawie-mówi ,że nie ma w tym żadnej przesady -"Każdy obiekt na drodze samolotu stanowi niebezpieczeństwo,zwłaszcza ,gdy jesteśmy w pobliżu lotniska,gdyż samoloty są już wtedy nisko.
Prawo nie czyni jednak różnicy ze względu na odległość od lotniska...
Jeden lampion ,nie spowoduje zamieszania ...ale parę może .
Żeby wszystko przebiegało z przepisami ,należy pobrać ze strony internetowej PAŻP formularz ,wypełnić go ,podpisać i przesłać faksem do PAŻP .
Trzeba w nim podać miejsce ,z którego będą puszczane balony czy lampiony lub emitowane inne efekty świetlne oraz podać numer telefonu do organizatora.
Trzeba to zrobić na kilka dni wcześniej ,żeby agencja powiadomiła i ostrzegła pilotów jak i kontrolerów lotu.
Dopiero po uzyskaniu pisemnej zgody można zacząć się bawić .
To prawo wynika z przepisów konwencji o międzynarodowym lotnictwie cywilnym.
Działania mogące zagrozić bezpieczeństwu cywilnych statków powietrznych ,czy to nad terytorium danego Państwa ,czy też nad pełnym morzem ,podlegają koordynowaniu z władzami służby ruchu lotniczego."
taka maluśka historyjka:
Takie dwa lampiony spowodowały niezłe zamieszanie w mojej nawigacji nocnej po Adriatyku.
Do dzisiaj śmieje się ,jak liczyłem interwały błyśnięć i moje próby przyporządkowania ich jakiejś latarni morskiej czy innego punktu odniesienia ...,i późniejsze zniknięcie ich... i zastanawianie się co mogło być tego przyczyną ...prawie byłem gotowy ,żeby odpalić białą rakietę...
Kto żeglował w totalnej, bezksiężycowej nocy , przy 4 i blisko skalistego brzegu -wie o czym piszę .
hi, hi ,hi ,
na marginesie-Locja internetowa wskazywała poprzez charakterystykę latarni,że jesteśmy gdzieś na wysokości Przylądka Dobrej Nadziei (tutaj pozdrowienia dla ...Bartolomeo)
reasumując:
Wypuszczanie lampionów szczęścia,kiedy się chce jest nielegalne.
Potrzeba na to zgody Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej. !
Pozdrawiam ja ,jak i moi dwaj towarzysze-przy stole (piloci lotnictwa cywilnego )
spod Śnieżnika, w piękną księżycową noc...
nawigacja w taka noc to sama przyjemność
nawigacja do śpiworków !
wybaczcie nocne Pierogowego pierogolenie,
ale strzeżonego...
:)
ale noc



Odpowiedz z cytatem