Asiczko, przeczytałem Twój artykuł parę dni temu. Nie zareagowałem, gdyż w moim wieku (30 lat + VAT) ma się już pewne doświadczenie życiowe i reaguje mniej emocjonalnie.
Oczywiście Twój żal, złość i rozgoryczenie są w pełni uzasadnione. Niemiecka dziennikarka napisała swój tekst na zamówienie jakichś "polakożerców", których w Niemczech (ale nie tylko tam) nie brakuje i jeszcze pewnie długo nie zabraknie. Był to więc klasyczny przykład prostytucji (Michał napisałby: k...stwa) dziennikarskiej. Choćby nie wiem jak taką babę przyjmować i jak jej dogadzać, napisze tekst, którego szkic powstał być może jeszcze przed przyjazdem do Polski.
W zachodniej prasie ukazują się (obecnie !) również zdjęcia Warszawy - jakieś wybrane XIX - wieczne rudery z Pragi Płn., których nie tknęła II Wojna Światowa. Symbolizują one rzekomo stolicę naszego kraju.

Problem jest głębszy: dlaczego nas za granicą nie lubią ?
Niemcy, Rosjanie i Ukraińcy - na pewno z przyczyn historycznych (głównie, ale nie tylko).
A inni ? Rozejrzyjmy się wokół siebie. Czy nie za dużo u nas chamstwa, dewastacji, śmiecenia, złodziejstwa, coraz więcej zwykłego bandytyzmu (którego sam padłem ofiarą w listopadzie ub. roku) ?
Zauważmy, jak stopniowo, w miarę pogłębiania się ustroju demokratycznego, spada w Polsce dyscyplina społeczna. Widać to chociażby w ruchu drogowym.
Także osoby z prawomocnymi wyrokami chodzą sobie spokojnie po ulicach (i często popełniają kolejne przestępstwa), bo ... czekają na miejsce w więzieniu.

Wracając do sprawy artykułu owej Niemki - jako pisany na zamówienie musiał liczyć na konkretną grupę odbiorców. Na osoby rozczarowane (z różnych przyczyn) Polską, którym trzeba było pokazać coś ze skansenu zła w Bieszczadach, aby utwierdzić ich w wizerunku polskiej prowincji (skoro widok rudery w prawobrzeżnej Warszawie nikogo nie nabierze).

Można to zamówienie (na ww. artykuł) widzieć jednak też przez pryzmat konkurencji handlowej. W przyszłym roku Polska wstąpi do UE (ja w to wierzę !), co spowoduje napływ turystów. Ilość turystów niemieckich jest mniej więcej constans; zatem ci, którzy wybiorą się np. w Bieszczady, zrezygnują ze stałych, innych ofert niemieckich biur podróży. Ziemie północne i zachodnie i tak się już cieszą zainteresowaniem Niemców (nostalgia). Tatry tudzież. Teraz mają dojść jeszcze Bieszczady ? A Tyrol, Alpy i in. niemieckie i austriackie atrakcje turystyczne to dla kogo ? Dla Polaków ? Donnerwetter.
No dobra, i to by było na tyle.
Pozdrawiam