A potem już było bardziej wiosennie. Słoneczko przebłysło, wiosna osiadła na przydrożnych krzakach
.
hm13_6966.jpg
.
tylko ten potok który nam towarzyszył jakoś nieładnie szumiał. A niech tam, póki płynie sobie z boku niech sobie szumi jak chce, byle nie chciał przeciąć nam drogi.
I stało się , już prawie kończyła się dolinka gdy potok postanowił zmierzyć się z nami. Latem, można by zdjąć buty i przy okazji umyć zmęczone nogi, ale gdy na brzegach leży śnieg ?
Wołodyjowski, jako że waży tyle co go kura z piasku wygrzebała przeleciał śmigiem na drugą stronę,
ale Baśka się zaparła na amen.
- Nie, nie dam rady, nie przeskoczę, spadnę w to urwisko i niechybnie utopię się - wypadały jej rozpaczliwe błagania
- Dasz radę - suponował Kmicic - a jak nie to Cię przepchniemy. Popatrz jak to się robi - i wykonał wzorcowy skok
.
hm13_6972.jpg
-


Odpowiedz z cytatem


