Waćpanna nie drżyj i oczu nie wypłakuj

, pojedynek zakończył się zwycięstwem, z tym, że nie wiadomo czyim, senat nad tą sprawą debatuje już nie jedną niedzielę.
Całkiem nam się wszystko pokiełbasiło i Wołodyjowski padł pierwszy i to na wznak, na jedyne łóżko, kołderką się nakrył, ale mimo to, jakoś do rana przetrwał na swym bojowym stanowisku. Zagłoba z kolei, jak to starzy opoje mają we zwyczaju, na podłogę się osunął i tak mu zostało, natomiast Kmicic we fotelu się pogrążył i rozpaczy, że knajpa nieczynna.
Niezły pasztet, a komu laur się należy, nie wiadomo...