Nie pozwolim światu sczeznąć, choć lekko nie będzie, lirnicy na necie wieszczą:
• Wybuchną wszystkie wulkany;
• Toksyczne chmury pokryją ziemię zabijając miliony ludzi i zwierząt;
• Wulkany wyrzucą ogromne ilości pyłu wulkanicznego, które zatrzymają się w atmosferze i zakryją Słońce na co najmniej 40 lat (jak podają stare manuskrypty);
• Na skutek zmiany kierunku obrotów Ziemi powietrze zostanie sprężone. Spowoduje to sztormy, tornada i huragany o prędkości wiatru ponad 300 kilometrów na godzinę;
• Apokaliptyczne trzęsienia ziemi zniszczą budynki, mosty i inne struktury na Ziemi, włączając w to podziemne bunkry;
• Największym problemem będą jednak fale tsunami, o wysokości ponad dwóch kilometrów. To one zniszczą 80 do 90 procent populacji ludzkiej.
Ale spoko, laczki pastujemy, juki pakujemy, wąsy przystrzyżemy i jak tylko pospolite ruszenie ogłoszone będzie pognamy ku tej apokalipsie!
W oczekiwaniu na wici, wrócę jeszcze do czasów kiedyśmy samotrzeć przebieżali dzikie ostępy na kresach Rzeczypospolitej, gdyż wypada ścieżki nasze naprostować, które Onufry herbu Wczele, patrząc chyba akurat okiem bielmem pokrytym widział następująco:
Nie szable a szpadle w dłoń, gdyż jak się okazało, stanica kresowa po bliższym się jej przypatrzeniu okazała się być zamkiem zdrajcy ( 5 kilometrów do najbliższego piwa !!! ) Bogusława:
„Kmicic: Oto zamek wrednego zdrajcy, księcia Bogusława! Dajcie szpadel, koledzy, zrobimy podkop i wykradniemy Oleńkę!
Wołodyjowski: Dobrze, ale najpierw parę haseł: "Gorze zdrajcy!"
Zagłoba: "Solidny podkop gwarancją sukcesu!"
Kmicic: "Ochrona dziewictwa częścią ochrony środowiska naturalnego!"
Zagłoba: No, to do roboty!
Wołodyjowski: Jeszcze kilka sloganów, to nigdy nie zawadzi... Zaraz, co by tu? Aha: "Przekroczymy plan podkopów!"
Kmicic: "Nie będzie Radziwiłł panien nieszczęśliwił!" No, to co, teraz już można?
Zagłoba: Można. Zaczynaj, panie Michale, bo ja dziś na chorobowem!
Wołodyjowski: A ja na szkoleniowem, ponieważ piszę pracę magisterską na temat: "Technika poruszania wąsikami jako substytut innych działań pozytywnych".
Zagłoba: W takim razie pan Kmicic musi zacząć podkop. Do pracy, panie Andrzeju, my cię zdopingujemy!
Wołodyjowski: Dwóch dopingujących na jednego pracującego - jest to przyzwoita średnia krajowa.
Zagłoba: Nuże do dzieła!
Wołodyjowski: Hej, rób!
Zagłoba: Raz - dwa, raz - dwa! (trzask)
Kmicic: Niestety, szpadel się złamał.
Wołodyjowski: No cóż, ekspedientka uprzedzała, że to III gatunek...
Kmicic: I co teraz? Oleńka w szponach Bogusława, któren nie wiadomo jaką krzywdę jej czyni...
Wołodyjowski: Wiadomo, wiadomo...”*
A juści była to jego chwilowa słabość! Musi po uprzedniej nocy, spędzonej na Jaworniku, w objęciach nieziemskich mocy**, Dr Jekyll pod postacią Babinicza, jakoby ten obcy zaczął wykluwać się z Kmicica.
Na szczęście chleb z czosnkiem i cebulą ocalił kwiat rycerstwa, który to kwiat zionąc niesłychanie cwałował ku Żłobiskom, a snująca się za nim zapachu smuga strząsała igły z modrzewiowych zagajników.
* A. Waligórski „Rycerze – Epizod I”
** „W upiory lud górski wierzy mocno; i tak we wsi Jaworniku nad rzeką Osławicą ( w Sanockiem ) może nie ma jednego człowieka pochowanego na cmentarzu, który by nie miał wbitego w głowę ćwieka lub uciętej i u nóg położonej głowy.” - Oskar Kolberg „Sanockie-Krośnieńskie III”




Odpowiedz z cytatem