O nie, o nie - ja do swoich siedmiu włosków jestem bardzo przywiązany i nie będę ryzykował!
Jakoś udało nam się na Górę wyspinać, a że troszkę sił nas to kosztowało postanowiliśmy popracować nad sobą i następnym razem (za 29 lat) wchodzimy na kreskę od lotniska... znaczy się od Jasionki... prosto na szczyt 681mPo tym postanowieniu spokojnie już przespacerowaliśmy się grzbietem Góry (gdzie spotkaliśmy po raz pierwszy podczas tego łączonego, dwu-weekendowego wypadu małą grupkę turystów) a potem zjechaliśmy na liściach i błotku do Złotej Studzienki. I to w zasadzie był już koniec tej wycieczki, bo dalej to głównie asfalt i zgrabne chodniczki. Tylko jeden Reksio nas zaatakował a potem dukielski browar zaświecił jeszcze raz, na chwilę, wraz z synagogą, i już trzeba było wracać.
Takie to były dwa jaśliskie weekendy w Beskidzie Niskim![]()


Odpowiedz z cytatem