Tak, tak, słusznie Onufry prawi, browar ode środka prezentował się równie licho jako i z zewnątrz.
rycerze15.jpg
Ani beczułeczki czy też marnej butelczyny złocistego nektaru. Kmicic, człowiekiem gorączką nie darmo zwany, miotał się po okolicy włosy z głowy rwąc i siarczyście wyklinając bisurmańców, którzy obrócili w ruinę tak pożyteczne i miłe każdemu rycerzowi miejsce. Zagłoba też odchodził ode zmysłów i pasł się zieleniną w przydrożnych rowach miast nawtykać się mięsiwem w karczmie. Łażąc na czterech kończynach ryczał z bólu i żalu po niedoszłej degustacji chmielnych ambrozji a brodząc na kolanach w czosnku, niezmiernie przypominał posturą swoją i licem nieogolonym niedźwiedzia jakowegoś, co Kmicicowi z kolei przypomniało herb jego, jeno połowiczny gdyż brakowało na Zagłobie panny do kompletu. Michał, mimo, iż mniej temperamentny, też wczuł się w rolę i strzygąc wąsikiem i młynki nikonem wywijając ruszył z kompaniją przeczesywać tajemnicze ścieżki
rycerze17.jpg
okoliczne mokradła
rycerze19.jpg
każden jeden załom muru
rycerze16.jpg
i na koniec katakumby
rycerze18.jpg
w poszukiwaniu Panny Basieńki.
Niestety żadnego rezultatu te śmiałe poczynania nie przyniosły i rozpacz ogarniała rycerzy coraz to większa. Wołodyj postanowił wyruszyć gdzieś w puszczę i pustelniczy żywot do końca drogi swojej pędzić, Zagłoba też coś postanowił ale tak czosnkiem od niego waliło, że czem prędzej pozostali kompani ku rynkowi z kopyta rwali, mijając po drodze czołg samobieżnym działem będący. Nie ma więc co i dziwić się temu, iż Kmicic w takiej chwili pierwszą z brzegu kolumbrynę chciał wysadzić w powietrze, nie zważając na jej wymyślne nazewnictwo. Lufa to lufa!
A jak już o lufie mowa, to szable w dłoń, hajda utopić smutki w tawernie...



Odpowiedz z cytatem