"... czy zatem nie uważasz, że polecanie w tym wypadku Sękowca jest, delikatnie mówiąc, nieporozumieniem?"
Delikatnie mówiąc, nie wiem. Facet obawia się wiatrów (tych na połoninach, a nie z przejedzenia). Jest więc, być może, wrażliwy i delikatny.
Jak wpadnie w wakacyjny wir turystyczny w Ustrzykach Górnych (chyba Ty pisałeś, że w sezonie bywa tam jak w Zakopanem), to jeszcze się zniechęci do Bieszczad.
A w Sękowcu zaszyje się pod Otrytem i będzie stamtąd wystawiał nos w takim kierunku, jaki mu się najbardziej spodoba. Na pewno powędruje przez Przełęcz O. do Wetliny (a tam już atmosfera taka, jak w U.G.). Przejdzie się też w górę, na Otryt, "zaliczy" również Hulskie, Krywe i Tworylne.
I wybierze, co mu najbardziej odpowiada.
Zgadzam się jednak z Tobą, że Sękowiec jest ... na deser. Zaserwowałem go nowicjuszowi chyba w przypływie dobrego humoru.
Pozdrawiam