Witaj, Asiu.
Miło mi widzieć tutaj Twój komentarz.
Pierwszy raz widziałem wschód i zachód słońca ze szczytu Szczelińca, a widoki i przeżycia tak mi się spodobały, że od tamtej pory robię co mogę, aby zobaczyć raz jeszcze. Stąd ten nocny wyjazd. Data nie była zależna ode mnie. Ja pracuję w lunaparku, od wiosny do jesieni jeżdżą po Polsce z karuzelami, wtedy pracowałem w Świdnicy bodajże, na Ślężę miałem pół godziny samochodem, trudno było nie wykorzystać okazji. Szef zgodził się dać mi wolne w niedzielę, a nawet pożyczył busa, no i tak to się złożyło.
Pamiętany jest też przeze mnie następny dzień, poniedziałek: wróciłem późno, drugą już noc mało spałem, cały dzień miałem mocno zaganiany, a wieczorem wyjechałem wielgachną ciężarówką do Ustronia Morskiego, nad morze. W jeden dzień w górach, w drugi jazda nad morze i zaraz nocny spacer po plaży.