Masz 20 plecaków!? :) Oj, rozbroiłaś mnie zupełnie. Polubiłem Cię:)
O Twoich plecakach powiem żonie. Ja mam jeden, zdaje mi się, że jest dziadowski (co oględnie potwierdził pewien stary wiekiem i doświadczeniem górołaz w Chatce Puchatka), kosztował w sklepie 120 złotych, i ma mnóstwo sprzączek z którymi nie wiem co robić. Powiem Ci, tak cichutko, żeby nikt inny nie słyszał, że na plecakach nie znam się nic a nic – i pewnie dlatego wymienię ten posiadany dopiero wtedy, gdy rozleci się. Wiesz, wyjeżdżam na ogół na jeden dzień, więc wiele w nim nie noszę. Rezerwowe skarpetki i sweter, parę litrów picia, pelerynę przeciwdeszczową, kilka kanapek, parę drobiazgów stałego wyposażenia, jak latarkę, sznurówki, nożyk, papier – i tyle. Ciężki nie jest.
Ja mam inne doświadczenia z zakupami internetowymi, jako że mam bardzo typową budowę stóp, i jeśli tylko nie będą to buty specjalnie szersze, będą mieć właściwą długość, to na pewno będą pasować. Ilekroć idę w góry w butach dopiero kupionych, zabieram do plecaka drugą parę, ale jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się korzystać z nich.
Z raichlami jest jakoś dziwnie, bo widać było po podeszwie i skórach, że bardzo mało były używane; myślę, że ta ich cecha jest raczej wadą konstrukcyjną, a nie rezultatem używania ich przez poprzedniego właściciela. Pewności oczywiście nie mam. Parę par nie pasujących mi butów sprzedałem, nic, albo bardzo niewiele, tracąc na tym, a zaoszczędzając czas, którego mam wieczny niedobór. Wczoraj i dzisiaj ten czas mam, bo leżę zwalony grypą czy inną paskudą, ale na co dzień jest inaczej.
Mam kolejny powód do zazdrości: ilość dni w górach i zarabianie na nich. To idealny układ, mój ideał, a przecież nie tylko mój - zarabiać na swojej pasji. Ja, niestety, będąc w pracy, jestem o sto tysięcy km od moich zainteresowań.
Nie chcę nic, broń Boże, sugerować, tak mi się tylko pomyślało, że dobrze wyprawiona skóra, o ile nie będzie wysuszona (w sensie obecności w niej tłuszczów), nie powinna pękać. Co innego przetarcia, na przykład na pięcie, które zdarzają się, zwłaszcza w zbyt luźnych butach.
Gdy jest mróz, opatulam stopy tak jak Ty w upał: skarpetkami coolmaxowskimi i wełnianymi. To też dobry układ.
Słowo o żywotności butów. Fakt, najsłabszym ich miejscem jest skóra wyściółki, ale, biorąc pod uwagę ilość moich butów, mój wiek i intensywność chodzenia, myślę, że mam w czym chodzić do końca mojej wędrówki:)