Strona 7 z 7 PierwszyPierwszy 1 2 3 4 5 6 7
Pokaż wyniki od 61 do 70 z 76

Wątek: O butach

Mieszany widok

  1. #1
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2011
    Rodem z
    Leszno
    Postów
    113

    Domyślnie Odp: O butach

    Dzięki, Tomas:) Ten znak uśmiechu jest prawdziwy - czytając Twoje słowa uśmiechnąłem się. Bo przecież faktycznie: dla koloru używano sadzy!
    Ale później przyszło mi do głowy pytanie, czy ta sadza nie brudziła wszystkiego z czym but się zetknął? Nogawek, na przykład? Wiesz, w pastach też jest barwnik, tyle że pasta wysycha szybko, a tłuszcz w którym była sadza nie wysychał bardzo długo. Czy cząsteczki sadzy nie wnikały w skórę razem z płynnym, rozgrzanym, impregnatem? A jeśli tak, to raczej nie było to dobre dla skóry. Chyba jednak ten pomysł nie był zbyt dobry..

  2. #2
    Bieszczadnik Awatar tomas pablo
    Na forum od
    01.2009
    Rodem z
    pod karpacie
    Postów
    1,461

    Domyślnie Odp: O butach

    wiesz Krzysiek, zapewne jeśli pomysł miał jakąś tradycję , to widocznie był w nim jakiś sens. Tak logicznie rozumując , tłuszcz jest jakimś tam spoiwem. Dwa- sadza TEŻ jest tłusta. Myślę, że w tym wypadku ważne są proporcje, no i sposób i ilość naniesionego ''szuwaksu'' ( zapewne tak to określano )
    Jako człek parający się malarstwem , zawsze fascynowały mnie stare techniki pozyskiwania farb, barwników. Mistrzowie zabrali -niestety- do grobu wiele swych metod i technik. Dziś bardzo trudno to odtworzyć...a szkoda...

  3. #3
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2011
    Rodem z
    Leszno
    Postów
    113

    Domyślnie Odp: O butach

    Tomas, znowu masz rację: jeśliby dodawanie sadzy brudziło spodnie, nie stosowano by tego dodatku. Ale sadza jest substancją stałą, prawda? Jeśli jej cząsteczki wnikną w skórę razem w gorącym łojem, to przecież zostaną w niej. Czy nie zostaną? Napisz, jak to widzisz. A jeśli zostaną, to co było w tej skórze po kilku takich zabiegach? Może się znowu zakręciłem, ale nie mam zaufania do tego dodatku. Co innego łój bez sadzy według cytowanego przez von Rybę przepisu, ten przepis wydaje się być dobry.
    A że stare metody tworzenia farb były dobre, to widać chociażby na sklepieniu Kaplicy Sykstyńskiej malowanej coś około 450 lat temu. Tyle że tamte metody były pracochłonne, na przykład to żmudne rozcieranie składników na pył … Teraz wszystko ma być szybkie i wygodne. Buty z membraną nie wymagającą zabiegów impregnacyjnych, na skórę gotowe preparaty, czasami nawet w ciśnieniowych pojemnikach – chwila i po sprawie.
    Ale wiesz co, Tomas? Chociaż sprawia mi przyjemność staranne, nieśpieszne impregnowanie moich butów, chyba jednak nie będę topić końskiego łoju:)

  4. #4
    Bieszczadnik Awatar tomas pablo
    Na forum od
    01.2009
    Rodem z
    pod karpacie
    Postów
    1,461

    Domyślnie Odp: O butach

    Krzysiu , rozumujesz dobrze. W końcu patentowa pasta do butów , też składa się z wosku+ barwnik. Myślę, że być może, ten patent z sadzą dotyczył JUŻ zabarwionej skóry ! ciężko jest zabarwić świeżą skórę na czarno. Musi być to proces żmudny i długotrwały . Fakt- ludzie MIELI KIEDYŚ DUŻO CZASU I BYLI CIERPLIWI . Ale czy współczesne środki są tak wystarczające dobre ?....świat przecież dąży do dziadostwa i rzeczy krótkotrwałych. Byle by efekt był natychmiastowy
    wiesz, kiedyś się zastanawiałem skąd więżniowie biorą tusz na swe tatułaże ... Myślałem , że może z długopisów np. No i dowiedziałem się u żródeł, od starych kryminalistów. Klasyczne ''dziary'' wykonywali właśnie sadzą !! najlepsza powstawała ze spalenia podeszwy klasycznych pepegów !!!
    Pozdrawiam !
    Ostatnio edytowane przez tomas pablo ; 01-02-2013 o 21:37 Powód: literka

  5. #5
    Bieszczadnik
    Na forum od
    12.2010
    Postów
    675

    Domyślnie Odp: O butach

    Krzysztofie , prywatnie twierdzę że nie wynaleziono nic lepszego w teren niż gumofilce .Zdanie to podziela wielu starych lesników i myśliwych. Na deszcz mokry śnieg czy też rosę ,każdy but oddychający ( z membraną, skórzany )przemoknie prędzej czy później . Nie znaczy to jednak że polecam lub sam często je używam ,turysta w gumofilcach -dobre.Wracając do meritum -konserwacja skórzanych. Proponuję zakupić w sklepie jeździeckim olej do skór ;zawiera lanolinę; wyczyszczone i suche dokładnie natrzeć nadmiar usunąć .Po wyschnięciu zapastować , powinno wystarczyć na kilka wyjść. Oczywiście nie mam na myśli brodzenia potokami w charakterze poszukiwacza złota na przykład.

  6. #6
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2011
    Rodem z
    Leszno
    Postów
    113

    Domyślnie Odp: O butach

    Witaj, Lisku.
    W górach nie chodziłem w gumofilcach, po równym tak. Kilka lat temu moja firma szarpnęła się za kieszeń i kupiła pracownikom takie buty na zimę. Miałem je na nogach może z 10 razy, w największe mrozy, a teraz, od paru lat, leżą nie używane. I tak leżąc dożyją kresu swoich dni. Chodziłeś cały dzień w czymś takim? Bo ja tak, i wiem, że jest to bardzo męczące, bo buty nijak nie trzymają pięt, czyli „kłapią” przy chodzeniu. Mnie chodziło się w nich tak, jak chodziło wtedy, gdy będąc dzieckiem zakładałem wielkie buty mojego ojca. Nie, dla mnie stanowczo nie jest to dobry pomysł. Chyba że są produkowane innego rodzaju gumofilce, dobrze trzymające pięty i dobrze przylegające do stóp – a takie powinny być buty w góry - ale ja takich nie widziałem.
    Oczywiście, że stosuje się olej do skór. Ja także go używam, bo głęboko wnika z skórę i znakomicie zabezpiecza ją przed kruchością - cechą zbyt suchych skór. Pasta do butów nie jest w stanie (albo nie jest w stanie wystarczającą - tego szczegółu nie jestem pewny) zapewnić elastyczność skóry, ani stworzyć bariery przeciw wodzie w głębi skóry, jest tylko wierzchnią warstwą ochronną. Pod nią powinna być oliwa lub stały tłuszcz. Przekonano mnie, że najlepiej będzie, gdy zastosuje się jedno i drugie – tak też robię. Na odpowiednio przygotowany but (to dość ważne) oliwa, później tłuszcz stały, na koniec pasta. Tyle że, jak wspomniałem, łatwo o niedobranie ilościowe. Skóra typu nubuk lub pull-up chłonie olej wyjątkowo szybko, a jeśli ten nie został wchłonięty, jeśli trzeba go zbierać z powierzchni skóry, jak piszesz, to najprawdopodobniej dało się go za dużo.
    Ale konserwacja butów to kolejny wielki temat.
    Dzięki za komentarz:)

  7. #7
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2011
    Rodem z
    Leszno
    Postów
    113

    Domyślnie Odp: O butach

    Tomas, masz całkowitą rację z tym dziadostwem. Podkreśliłbym tylko, że najważniejszym powodem tego wszystkiego jest utrzymanie produkcji i zapewnienie sobie licznego grona klientów.
    Ponieważ większość ludzi nie zarabia dużo a chce mieć, bo inni mają, bo reklamy przekonują o konieczności posiadania, ponieważ są bardzo liczącą się grupą konsumentów, bo co prawda portfel mają nie za gruby, ale za to bardzo liczny, producenci robią rzeczy tanie, a to oznacza, że nietrwałe, zrobione byle jak. Wszyscy wiedzą o tej bylejakości, ale kupują, bo tanie, a naprawdę dobre rzeczy są na ogół zbyt drogie dla przeciętnego nabywcy. Syn, muzyk i meloman, opowiadał mi o firmie produkującej super jakości i trwałości odtwarzacze płyt CD. Tańszy ich model kosztuje 6 czy 7 tysięcy, droższy około dziesięciu. Ręczna robota, jak ręcznie, młotkiem klepany, Aston Martin. Ilu ludzi kupuje jedno czy drugie? Ile musiał pracować kiedyś robotnik czy chłop ze wsi na skórzane buty? A teraz jest o tyle inaczej, że każdy jest w stanie kupić byle jaki but za 50 czy 100 złotych, niezły (ale już niekoniecznie) za 200 złotych, ale naprawdę dobre nadal kosztują wielkie pieniądze. Oglądałem perfekcyjnie wykonane super perfekty Meindla, kosztują ponad 1200 złotych. Kosmos.
    Płacimy za dostępność towarów.
    Inna sprawa, że nierzadko i za spore pieniądze kupi się byle co, a firmy mające jakąś markę wykorzystują swoją pozycję ustalając ceny niewspółmiernie wysokie do jakości. Tutaj właśnie widzę najwięcej tego dziadostwa, o którym piszesz.
    Tak myślę sobie, Tomas, że te biedne pszczoły muszą szybciutko się uwijać, aby wytworzyć wystarczającą ilość wosku do tej mnogiej ilości past odstępnych na rynku…

  8. #8
    Bieszczadnik
    Na forum od
    12.2010
    Postów
    675

    Domyślnie Odp: O butach

    No tak , napisałem to z czysto praktycznego punktu widzenia .Przez ponad ćwierć wieku błąkałem się po najbardziej zapadłych zakątkach Bieszczadów
    Moją pasją było zbieranie jelenich zrzutów .Jak wiadomo odbywa się to na przełomie zimy i wiosny a więc roztopy deszcz i w ogóle mokro .Oprócz butów gumowych nic tego nie wytrzymywało .Jakieś w miarę dobre skarpety najlepiej wojskowe przez siebie szyte stuptuty .Po zejściu śniegów z ulgą zakładało się sĸorzane .Teraz w ;zestawie ; też posiadam gumowce z wymiennymi wkładami filcowymi a więc tak niepopularne gumofilce

  9. #9
    Bieszczadnik Awatar mazg
    Na forum od
    01.2008
    Postów
    108

    Domyślnie Odp: O butach

    hej,
    natłuszczanie, nasączanie butów skórzanych pogarsza oddychanie butów. Myślę,że nie ma ideału ; z jednej strony gumiaki impregnacja 100% oddchanie/przepuszczalność 0% z drugiej sandały?? :)) Goretex podobno dobry ale nie w upały. Kiedyś zrobiłem sobie prezent- Meindle na trasie zamokły w czasie deszczu, potem widać było jak w czasie łazęgi schną na nogach.

  10. #10

    Domyślnie Odp: O butach

    A jakie wyposażenie polecicie na dłuższe podróże?

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •