Cytat Zamieszczone przez Krzysztof Gdula Zobacz posta
Witaj, Basiu.
Dla mnie 45 stopni nachylenia to już strome zbocze, a gdy tych stopni jest więcej, to wtedy zbocze jest bardzo strome. Tam, gdzie na ogół chodzę, mało jest stromych, a jeśli już, to są niewysokie – ot, jakieś dzikie zbocze niewielkiej górki, pokryte ziemią, patykami pod liśćmi lub luźnymi kamieniami.
Zbocze nigdy nie jest całkiem równe jak deska, zawsze są na nim jakieś nierówności - jak pisałeś kamienie, patyki, czasem ziemia jest trochę grząska, leżą liście lub igliwie, czasem jeśli zbocze jest trawiaste są kępki trawy.
Idąc takim terenem zawsze wykorzystuję wszelkie nierówności aby postawić tam stopę, zresztą specjalnie nad tym nie myślę, idę tak aby było wygodnie, przeważnie nie wprost do góry a trochę w skos zbocza, tak samo w dół.
Poza tym od kiedy używam kijków trekkingowych, czyli od jakichś 10 lat to się nimi wspomagam zwłaszcza na takich bardziej stromych podejściach i zejściach.

Zdarzało mi się już na bardzo stromych trawiastych podejściach trzymać się trawy lub jagodzin.

W sumie nigdy się nie zastanawiałam nad tym jak stawiać nogi.

Co innego w zimie - dlatego myślałam, że pytasz o zimę.