Heh, świetny tekst. Ja swoją przygodę z papciami zacząłem właśnie pomijając skórzane klasyki, i teraz dwa razy w tygodniu wchodzę na allegro i wpisuję "Himalaje".
Z technicznej strony, warto dodać, ze membrina (tak mawiają czasem cepry i inni), ma tendencje do kruszenia, a więc wspomniany dystans mogą buty pokonać jako nowe, ale po roku zwyczajnie górotex i inne membriny kruszeją i lipa. Mało kto wie, że niegdyś popularny producent Chiruca przyjmował buty do napraw gwarancyjnych tylko jeśli były sprzedane nie później niż rok od daty produkcji- stąd można było trafić na liczne wyprzedaże tych modeli. Papeć który 2-3 lata leżał na półce po prostu jest już niewiele warty, przypuszczam ze podobne małe druczki mają i inni producenci. Owszem, membrana to wynalazek dla bogatych ludzi, których stać na nietrwały ale za to dużo lżejszy produkt.
6 lat temu zakupiłem całkiem skórzane buty. Innych już nie chcę. Odpowiednio pielęgnowane zachowują trwałość przez serio wiele wiele lat (u mnie wyściółka klękła po 6 latach, z zewnątrz za to świetnie zachowana skóra), odwdzięczają się wygodą, gruba skóra jest bądź co bądź mechanicznym zabezpieczeniem stopy, latem wyższa względem membrin transpiracja (znana przez cep(r)ów oddychalnością)- która w membrinach zależy nie tylko od parametru mm H2O/ m^2/ 24h, ale też, a nawet przede wszystkim na różnicy temperatur, natomiast w skórze jak zachodzi wie każdy. W kwestii wodoodporności, odpowiednia ilość wosku działa cuda, zimą wskazana, gdyż skóra i sznurówki są bardziej elastyczne na mrozie.
Wychodzi na to, że na dzień przed końcem świata należy przeprosić się ze starymi patentami :- )


Odpowiedz z cytatem