Dzięki, Barnabo.
Słyszałem o tej paście jako niezłej. Zawiera i wosk, ale ma też sporo odpowiedniego oleju głębiej wnikającego w skórę. Jeszcze nie używałem.
Podam inną ciekawostkę. Otóż właściciel domu w Ustrzykach w którym nocowałem, były wieloletni leśniczy, człowiek znający chyba każdą ścieżkę w okolicy, powiedział mi, że z dawien dawna buty impregnuje „rycynusem” z apteki, jak się wyraził. Chyba miał na myśli olej rycynowy. Czemu akurat ten – nie wiem. Moje doświadczenia są mizerne, tyle że jeśli się zastanowić nad tym tematem, łatwo dojść do takich wniosków: impregnat do butów musi być odporny na wodę, to oczywiste, ale i na psucie się (gnicie, oddziaływanie bakterii gnilnych, na jełczenie), na promienie słoneczne, temperatury od minusowych do 40 i więcej stopni na plusie, no i na wysychanie.
Jak sprawuje się ten rycynus – nie wiem, i jakoś nie mam odwagi jego wypróbowania na swoich butach. A jak było ze smalcem?


Odpowiedz z cytatem