Nie mam pojęcia jak się poruszają marynarze, nigdy nie pływałem na statkach, ale idąc na takim jak powiadasz prymitywnym sprzęcie człowiek porusza się kołysząc jak kaczka. Jeśli idzie o dziadków ten który mi robił rakiety był dziadkiem (przyszywanym) to był samotny starszy człowiek, ale z nim liczyli się wszyscy mieszkańcy okolicznych wsi. Dla mnie i kilkunastu okolicznych dzieciaków był super dziadkiem. A ojciec mojej mamy był wachmistrzem kawalerii. Z tym że niewiele go pamiętam. Odszedł do wieczności gdy miałem siedem lat. Jeszcze przez kilkanaście lat po jego śmierci wisiały w domu mamy brata jego szable i ostrogi. A Potem gdzieś to zagineło.



Odpowiedz z cytatem