No właśnie - a ja napisałam wyżej:
Więc temat jest "bardziej ogólny", nie wiem co konkretnie (w przypadku tych kilku małżeństw, które znam) było przyczyną rozwodu, ale na pewno nie wyłącznie pasja górska jednej ze stron.Tu akurat piszę o pasji górskiej, ale to jest bardziej ogólne - przecież wybierając kogoś na całe życie nie możemy dopasowywać go wyłącznie do swoich potrzeb, każda działalność w małżeństwie wymaga obustronnych kompromisów.
To była tylko zapewne jedna z pomniejszych przyczyn, lub objaw poważniejszego kryzysu.
Ale wymaganie od kogoś aby zrezygnował z swojej pasji uważam po prostu za nieuczciwe (oczywiście o ile nie ma ważnych powodów).
Z drugiej strony - za nieuczciwe uważam kultywowanie swojej pasji za wszelką cenę bez względu na okoliczności.
Przeciętnie spędzam w górach i w podróżach około 80-100 dni w roku.
Część, tak około 1/3, czasem 1/2 - zarobkowo, gdyż tak samo jak mój mąż jestem przewodnikiem górskim.
Zarabiam pieniądze w górach aby potem je wydawać również w górach.
To co zarabiam w swojej pracy na co dzień idzie na potrzeby domowe (oczywiście nie jest to podział bardzo ścisły)
Dla mnie bardzo ważna jest waga butów, na drugim miejscu - odporność na zniszczenie oraz śliskość podeszwy.
Te które mam teraz uważam za idealne.
Boję się kupować buty bez mierzenia, bo mam specyficzne stopy - bardzo wąskie i z wysokim podbiciem. Chociaż za 96 zł chyba bym zaryzykowała, w końcu zawsze można je odesłać.
W przypadku zakupu nowych butów przez Internet (parę razy tak zrobiłam) zawsze najpierw szłam do sklepu i mierzyłam ten konkretny model i rozmiar w sklepie.
Ja tak mam z plecakami, mamy ich w domu około 20, różnych rozmiarów.
Dlatego nie zawsze jej dobrze kupować buty używane.
One się dostosowują do stopy właściciela, więc dobrze aby to była nasza stopa. Wyjątek stanowią buty bardzo sztywne, skorupy lub sztywne buty skórzana, bo one się tak nie dostosowują.
A tak - mi również, tylko że coraz trudniej o takie buty.
No i ma ona pewną ograniczoną wytrzymałość (kilka lat), w niektórych butach ta wewnętrzna skóra mi po kilku latach popękała.
Ja zawsze również latem używam dwóch par skarpet - wewnętrzne z coolmaxem i zewnętrzne - wełniane.
Na zdjęciu powyżej tez są skarpety - te czerwonoczarne wewnętrzne i niebieskie - zewnętrzne.
Wkładki kupuję zazwyczaj w "Lidlu" - te na zdjęciu są właśnie wyłożone cienką skórką a pod spodem jest warstwa gąbki - bardzo wygodne i miękkie.




Odpowiedz z cytatem