Dzięki, Tomas:) Ten znak uśmiechu jest prawdziwy - czytając Twoje słowa uśmiechnąłem się. Bo przecież faktycznie: dla koloru używano sadzy!
Ale później przyszło mi do głowy pytanie, czy ta sadza nie brudziła wszystkiego z czym but się zetknął? Nogawek, na przykład? Wiesz, w pastach też jest barwnik, tyle że pasta wysycha szybko, a tłuszcz w którym była sadza nie wysychał bardzo długo. Czy cząsteczki sadzy nie wnikały w skórę razem z płynnym, rozgrzanym, impregnatem? A jeśli tak, to raczej nie było to dobre dla skóry. Chyba jednak ten pomysł nie był zbyt dobry..