Tomas, masz całkowitą rację z tym dziadostwem. Podkreśliłbym tylko, że najważniejszym powodem tego wszystkiego jest utrzymanie produkcji i zapewnienie sobie licznego grona klientów.
Ponieważ większość ludzi nie zarabia dużo a chce mieć, bo inni mają, bo reklamy przekonują o konieczności posiadania, ponieważ są bardzo liczącą się grupą konsumentów, bo co prawda portfel mają nie za gruby, ale za to bardzo liczny, producenci robią rzeczy tanie, a to oznacza, że nietrwałe, zrobione byle jak. Wszyscy wiedzą o tej bylejakości, ale kupują, bo tanie, a naprawdę dobre rzeczy są na ogół zbyt drogie dla przeciętnego nabywcy. Syn, muzyk i meloman, opowiadał mi o firmie produkującej super jakości i trwałości odtwarzacze płyt CD. Tańszy ich model kosztuje 6 czy 7 tysięcy, droższy około dziesięciu. Ręczna robota, jak ręcznie, młotkiem klepany, Aston Martin. Ilu ludzi kupuje jedno czy drugie? Ile musiał pracować kiedyś robotnik czy chłop ze wsi na skórzane buty? A teraz jest o tyle inaczej, że każdy jest w stanie kupić byle jaki but za 50 czy 100 złotych, niezły (ale już niekoniecznie) za 200 złotych, ale naprawdę dobre nadal kosztują wielkie pieniądze. Oglądałem perfekcyjnie wykonane super perfekty Meindla, kosztują ponad 1200 złotych. Kosmos.
Płacimy za dostępność towarów.
Inna sprawa, że nierzadko i za spore pieniądze kupi się byle co, a firmy mające jakąś markę wykorzystują swoją pozycję ustalając ceny niewspółmiernie wysokie do jakości. Tutaj właśnie widzę najwięcej tego dziadostwa, o którym piszesz.
Tak myślę sobie, Tomas, że te biedne pszczoły muszą szybciutko się uwijać, aby wytworzyć wystarczającą ilość wosku do tej mnogiej ilości past odstępnych na rynku…