Enriko, bardzo przyjemna lektura:) Pewnie wielu z nas miało taką sytuację pod tytułem "Ostatni autobus", ja w zasadzie notorycznie, w dzisiejsze niedzielne popołudnie ledwo zdążyłam ale to nie to samo. najbardziej emocjonująco jest gdy czeka za dnia długa droga (jak was) by dotrzeć na ten przystanek idąc górami, szczerymi polami itp. albo emocje -czy ten ostatni autobus zajedzie tutaj czy pojedzie prosto? czy będzie miał miejsca wolne? tego lata sporo jeździłam z Zagórza gdyż wracałam od strony Komańczy i zawsze się zastanawiałam czy autobus zajedzie na dworzec w Zagórzu czy będzie przepełniony (kilku przewoźników w niemiły sposób nie zabiera ludzi gdy miejsca siedzące są zajęte mimo lamentu kobiet -mi się to nie zdażyło ale widziałam). jeżeli nie czas jeszcze wracać do miasta a w planach pokonanie wielu km to noszę przenośny domek by nie czuć presji pośpiechu zdążenia do czegokolwiek