To był 85 rok. Ostatni autobus dowiózł nas do Terki (albo Bukowca ?). Plan był, żeby przez Korbanię do Łopienki ale ze względu na porę dnia i miłe towarzystwo trojga studentów z Wrocławia poszliśmy z nimi. Mieliśmy naprawdę ciężkie plecaki ale pierwsza nagroda spotkała nas na przełęczy, kiedy zrobiliśmy krótki postój żeby nasycić oczy widokiem Terki zalanej zachodzącym słońcem. Widok ten śni mi się do dziś. Następnie Studenne i kolejne w życiu deja wu, tak mocne deżawi miałem kilka lat wcześniej w Dreznie ( bulwar nadbrzeżny, barki i mosty ). Może to sprawiła nazwa magiczna, bo jak powiedział Studenne doznałem błogiego stanu: "więc to jest to moje Studenne". Baza w Tworylnym to było parę namiotów, bardzo przyjażni ludzie i dużo suszonych grzybów. Bazowy prosił żebyśmy zostali dłużej bo w Łopience za dużo "cywilizacji" ale ostatecznie następny zachód był już w dolinie Łopienki.


Odpowiedz z cytatem