I przyszedł ten poranek gdy poczuliśmy się zamknięci w tej bieszczadzkiej głuszy.
Z oddali żegnają nas ruiny cerkwi bez dachu. Czy należy jej przywrócić dach ?
Czy też raczej zostawić dla pamięci tych trudnych czasów, które na szczęście odchodzą w niebyt.
Niewiele tej cywilizacji w Krywem i generalnie nikomu to nie przeszkadza do momentu gdy chcesz zdążyć na ostatni autobus
hm12_5772.jpg
.
Jakość ciężko się wspinać na ten łagodny pagór. A dalej gdzie ? Ja mam propozycję aby ściąć drogę zgodnie z linią energetyczną
ale to się spotyka ze sprzeciwem Bazyla , który twierdzi że ten skrót wydłuży nam drogę.
Idziemy więc do stokówki i dalej ścinamy trasę końską ścieżką. Dlaczego końską ? przecież nie ma tu żadnych śladów końskich.
Tropy, owszem są , ale tylko misiowe. Prawdę rzekła nasza gospodyni że jeszcze nie poszły spać i szukają żeru.
Jakoś nie śpieszno mi aby ich zaspokoić ich głód, toteż przykręcamy tempo i już igiem-śmigiem po 1,5 godzinie lądujemy w Zatwarnicy.
Jesteśmy już na drodze po której jeździ regularna komunikacja autobusowa, szkoda że dopiero jutro.
Nic to, trzeba przeprawić się mostem przez San i odgadnąć co ma oznaczać ten lodowy wykrzyknik
hm12_5773.jpg
.
Ten wykrzyknik mówi, że czas podjąć jakąś decyzję. Idziemy jeszcze z pół godziny do miejsca gdzie dawniej był przysiółek Jamniczne.
Tu kolega Bazylo wyciąga z plecaka ostatnią puszkę, naprawdę ostatnią i patrzymy we trzech w mapę niech ona prawdę powie co robić aby zdążyć na ten ostatni autobus około 15-stej.
Dobry kolega zachował puszkę na ciężkie czasy
hm12_5777.jpg
Możemy iść asfaltem (białym) kilkanaście kilometrów do krzyżówki w Smolniku, albo wybrać wersję na skróty przez Otryt.
Zwycięża ta druga i ruszamy wzdłuż potoku gdzie po kwadransie docieramy do nieczynnych wypałów.
.
hm12_5778.jpg
.
Zima oddycha pełną piersią, my też oddychamy pełną piersią wpinając się kolejne metry do góry
hm12_5780.jpg
.
Jednak ta wysokość tak szybko nie przybywa. Kolejna kwadranse mijają a tu nie widać jeszcze grani.
Gdy już ją osiągniemy i złapiemy szlak wypada znów spojrzeć na zegarek. Minęła 13-sta . Czy zdążymy na ten autobus ?
Kolejny dylemat ; czy iść na Socjologa czy też wybrać dłuższą drogę wijącą się kreskówkę zboczami Otrytu.
hm12_5784.jpg
pada na kreskówkę, wersja dłuższa, ale bez zbędnych przewyższeń, a my bez odpoczynku ciągle do przodu i do przodu.
Napotkany leśnik mierzy skrupulatnie ścięte drzewa, ale nie potrafi podać dokładnego czasu odjazdu autobusu, ma swoją terenówę i nie ma takich przyziemnych dylematów.
po 14-stej docieramy do szlaku zbiegającego z Socjologa. Jest dobrze , tylko dokładnie o której jest ten autobus ?
Pół godziny przed ? czy pół godziny po ? tej feralnej godzinie .
Kolejne etapy znane z poprzednich wyjazdów i kolejne kwadranse aby w końcu ujrzeć stary cmentarz i przystanek.
Jest pusty.
Czyli co ? za wcześnie ? czy za późno ?
Z radością zrzucamy plecaki i wreszcie można usiąść na ławeczce. Chłopaki śmieją się z moich wąsów.
hm12_5787.jpg


Odpowiedz z cytatem