Wydaje mi się, że rozumiem ludzi którym przejadła się wielka cywilizacja i chcą najzwyczajniej życie brać za bary. Chcą mieszkać wśród wspaniałej przyrody tak, żeby poniekąd stać się jej częścią. Wernyhora przypomina opowieść Lutka sprzed wielu lat o wygłupach właściciela hektarów w dolinie Sanu, który Niwą chciał rozjechać zasiedziałego od dawna sąsiada tylko dlatego, że po nowych pomiarach ogródek z warzywami wypadał już we włościach nowego .To Lutek wtedy powiedział:" patrząc na wielkie "widły", większe od krzyża na trójwzgórzu i dumnego ptaka z okładki,- że historia lubi się powtarzać-". Zastanowiwszy się pomyślałem: czy takiego poświęcenia oczekuje należący do grupy nasłuchowej sponsor Nowego zza oceanu, ?! Wernyhora mówi dalej, że tamci co wyjaśniają wiedzą ale nie wiedzą jak to ugryżć. Jeszcze dalej mówi, że to nie nadaje się do wierszowania bo to proza.


Odpowiedz z cytatem