Chciałem trochę mówić o faktach.
W końcu października mieliśmy 2 woluntariuszy z Francji którzy nam pomagali przy budowie. Oni nocowali w swoim busie, które stał prze drodze do P. P. swoim maluchem zbił im boczne lustro i kiedy do niego poszli po odszkodowanie (w formie miodu) on się przyznał ale tez powiedział, że za bardzo stali na drodze i on w sumie miał prawo im rozwalić lustro. Kiedy go zapytali, czemu nie poprosił aby przesunąć samochód, powiedział, że ze Henrim jest wojna, że jest Afganistan. I skoro oni ze mną pracują to z nimi też prowadzi wojnę (rozmowa odbyło się po angielsku). 2 dni potem w nocy pierwszy raz ktoś podpalił mi dom. Ja z rodziną wtedy spaliśmy obok w barakowozie.
Te mokre plamy na podwalinie i wyżej zewnątrz i w środku domu na wszystkich zdjęciach w gazeta.pl to właśnie benzyna.
W lipcu zniszczył u mnie ogrodzenia (pastuch) dla koni na ponad 20 ha do czego się przyznał, bo nie podobał mu się właściciel koni Staszek z Polany, bo bierze dotacji z UE i on uważał, że koni zniszczą dolina (on też ma 2 koni, ale to coś innego).
Od pół roku (od kiedy zniszczył pastuch dla koni) z nim ani słowa nie zmieniłem.
Pozdrawiam,
Henri


Odpowiedz z cytatem