A czy ktoś coś wie więcej (i napisze) o trzecim w ciągu jednego roku pożarze w tej samej zagrodzie w Bereżkach? Wiadomo coś komu? W dawnych czasach, tak ze 25 - 30 lat tremu, bywałem tam (jako dzieciak, wraz z rodzicami) częstym gościem. A teraz, jak widzę po necie, obejście moich dawnych znajomych spaliło się po raz trzeci w ciągu roku. O innych ciężarach i trudach życiowych, dotykających tę rodzinę (np. jeden syn chory na hemofilię) nie wspomnę. To jest dopiero tragedia (przy czym, broń Boże, nie zamierzam tu bynajmniej niczego porównywać).

Czy ktoś wie, co z nimi - czy ktoś ucierpiał w pożarze, gdzie trafili, jak sobie radzą? I jak to się stało, że między 6 stycznia a 27 grudnia 2012 palili się aż trzy razy? Info na stronie lutowiskiej OSP i na stronie gminy jest b. lakoniczne...