Z obowiązku kontynuując wątek uzupełniam.

Kolejny dzień to już Sylwester. Niektórzy odsypiają nocne imprezy, ja wstaję świeżutka i wesoła jak skowronek
Jest już około 11, a koleżanka nadal mocno zaziębiona, więc postanawiamy nadal poświęcić się krajoznawstwu, i jechać na Słowację, gdzie moi znajomi jeszcze nie byli.

Po kolei oglądamy bunkry z okresu Operacji Dukielskiej (takie sobie ciekawe, ale były po drodze):




Pierwsza cerkiewka p.w. św. Kosmy i Damiana w Vyšným Komárniku - tuż pod Przełęczą Dukielską:





Do wnętrza udaje się zajrzeć tylko przez szybkę:





Kolejna cerkiew - p.w. Opieki Najświętszej Bogurodzicy w stylu bojkowskim, z lat 30 XX w. - cudem ocalała w czasie działań wojennych






Przeurocza cerkiew p.w. św. Mikołaja w Bodružal, wpisana w roku 2008 na listę UNESCO










(tam do środka niestety nie weszliśmy, nie można się było dodzwonić na podany telefon)



Kolejna cerkiew p.w. Opieki Najświętszej Bogurodzicy we wsi Miroľa:






Wnętrze:

















Cerkiew p.w. św. Michała Archanioła we wsi Príkra - tylko z zewnątrz:







Do kolejnej cerkwi p.w. św. Michała Archanioła z 1742 r. w wsi Ladomirová udaje się nam wejść, ale wewnątrz nie wolno robić zdjęć.












Potem usilnie szukamy gdzie tu o tej porze (jest już około 16, w Sylwestra) uda się jeszcze coś zjeść, a mamy wielką ochotę na haluszki.

Udaje się znaleźć czynny zajazd tuż w pobliżu tego osobliwego pomnika:







Znanego jako "kopulujące czołgi":







Zjedliśmy pyszne danie składające się w 50% z haluszków ze słoniną a w 50 % pierogów z bryndzą.
I tak, w miły sposób minął kolejny dzień.
Jeżeli prawdą jest ze "jak w Sylwestra tak przez cały rok" - to przez cały rok czekałyby mnie wyjazdy na Słowację, z czego bardzo bym się cieszyła.

O samej imprezie i o ostatnim dniu napiszę osobno.