Anyczka ale Adam Mickiewicz też będąc na emigracji bardzo nostalgicznie i ciepło patrzył na Soplicowo.
Definicja Paniki - (napad paniki) w swojej rozwiniętej postaci jest doświadczeniem ekstremalnej trwogi o swoje życie, która rozpoczyna się bez uchwytnego dla pacjenta powodu, a w każdym razie bez przyczyny, która by uzasadniała aż takie przerażenie. Słowo lęk mylnie sugeruje, że sprawa ma charakter tylko "psychiczny" albo "psychologiczny". W rzeczywistości napadowi paniki zawsze towarzyszą liczne objawy cielesne (somatyczne) o objawach zbieżnych z objawami wywołanymi hiperwentylacją i jej następstwami.
W ICD 10 napad paniczny to F-41
Sanocka PaniK - grają tam wszystkie "czołowe zespoły offowe" dla których smutek i lęk jest główną pożywką... a osoby uczęszczające tam wymagają chronicznej pomocy psychologa (jak nie egzorcysty)
Gdyby zostali w Lesku nie doszłoby do tego

Całe szczęście że Jerzy Vetulani (wnuk Romana Vetulaniego) nie osiedlił się w Sanoku jak jego prarodzina ( http://pl.wikipedia.org/wiki/Roman_Vetulani )... Jak widac życie pana Jerzego kręciło się wokół podstawowego pytania jak byc/zyc szczęśliwie (http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/a...ylo-przyjemnie ) ? Byc może było zdeterminowane przeszłością rodzinną? dziadek Roman jako pierwszy na ziemiach polskich wprowadził wychowanie fizyczne do gimnazjum, a zmarło mu się w wieku 59 lat na zawał serca zostawiając wdowę z sześciorgiem dzieci. To chyba ironia patrząc na to z perspektywy współczesnego modelu "zdrowego życia". Wnuczek Jerzy tak się zapędził w tym szukaniu odpowiedzi na to zasadnicze pytanie o szczęście że mało co nie dostał nobla... reasumując: osoby które uniknęły Sanoka mają "syndrom ocalonego" i starają się jak najpełniej i jak najlepiej przeżyc swoje życie no nie Anyczka...?