Nie daj się zwieść Maciejko.... to prowokator. . . cichy Szemracz.... marszczący czoło ( i gwiazda Polsatu) :p
Oprócz Off-u typowo depresyjnego pamiętam jeszcze zespoły takie jak Wadada czy Matragona, oraz Ondre Smeykala. Trzy takie koncerty równoważą cały smutek PaniK, ot i czar pryska.
To chyba powód do radości, że dosyć "ekskluzywni" wykonawcy grają tam bardzo często, bijąc na łeb, wiele uznanych lokalów, szczycących się zaangażowaniem w tzw. Kulturę Wysoką, jakkolwiek by tego nie nazywać. Rozmawiałem z kilkoma osobami w Polsce i nam po ludzku zazdroszczą tej piwnicy, w której straszy. Myślę też, że ów "depresyjność" Sanoka wynika z tego, że poziom łapiemy co najmniej od wysokości Orlich Skałek, a miasto leży przecież w dolinie :p.
Jako Sanoczanin z pochodzenia... chcąc nie chcąc własne gniazdo skalam. Smuci mnie szalenie niezrozumiała dla mnie grawitacja estetyki miasta, w stronę kiczu i niedopracowania. Mamy trzy najbrzydsze pomniki jakie widziałem w życiu.. Beksińskiego - który brakiem proporcji i stylu, dorównuje chyba tylko równie nieproporcjonalnemu "Sokolnikowi" na Domu Sokoła, czy "Dziewczynce z parasolem", która jak ktoś to celnie zauważył, wygląda raczej jak "krzyżówka Arnolda Schwarzenegerra i Matki Teresy z Kalkuty". Do tego dokleję jeszcze paskudne fontanny z lastriko, które straszą zimą i proszą się o pomalowanie na różowo, wtedy przynajmniej z żenady, zrobi się kicz o przyjemnej barwie. Ulica Lipińskiego, wcześniej piękna wyjazdówka z aleją drzew i starymi domami, zrobiła się ciągiem banerów, plastiku, reklam i niekształtnych molochów. Długo by wymieniać... coś tam się spieprzyło... Taka to Galicja teraz , no ale ponoć De gustibus non est disputandum. Jak by nie było, kocham to miasto, półśpiące w słodkiej sielance jaką toczy Tygodnik Sanocki od lat. A wszelkie zmiany, na które wyciekają pieniądze "zaczytanych" czytelników tego pisma, powoli wyciekają z dziurawych kieszeni włodarzy miasta, pod tytułem "Nowe idzie, i to nowe to rozwój" Bo przecież tyle się zmienia... drogi budują.. miasto rozkopali.. deptak jest, piękny rynek z tanią paskudną kostką i takie tam... słodkie małomiasteczkowe klimaty. A Szpital... szpital jak się zmienił... tyle nowego sprzętu... a mentalność ta sama. Jak wszędzie... miasto jak miasto. Śmierdzi spalinami zimą, tak samo jak Kraków. Śmieci i psich kup też tyle samo... skala jeno nieco inna. Choć, przy PWSZ, miejscowej uczelni, skala się chyba nieco rozrosła, prześcigają formą spaprania klimatu, chyba największe uczelnie w Uniwersum. Ale.. to już całkiem inna bajka... też do opowiadani na wesoło. No bo po co się tyle smucić... tam mieszka mnóstwo pięknych Ludzi. Co nie Marcin?



Odpowiedz z cytatem