Temat ferii to dla mnie temat zbliżony do turystyki wogóle, tej bieszczadzkiej także a może w szczególności. Wśród moich znajomych a mam ich setki jest kilka osób(!), które zimą potrafią wybrać się na stok. Najbliższy mam jakieś trzydzieści kilometrów od domu, tej zimy nie byłem ale wiem, że jedna rodzina raz tam była (w całym sezonie). Pozostali zaczepili o Zakopane i inne. Znajomy był na pucharze świata w Zakopanem bo jest człowiekiem sukcesu i stać go na podróż, nocleg, odpowiedni wygląd i żeby nie jeść ze słoików. Reszta myśli jak tu zarobić, gdzie emigrować za robotą. W maju będą Komunie więc potrzebna kasa, w lecie za dużo roboty więc "normalny" nie myśli o wypoczynku. Jesień to ładowanie spiżarni i przygotowanie do zimy, którą trzeba jakoś przetrwać. I tak w koło Macieju, a Maciuś się przygląda i uczy się życiowego sprytu. To tyle o nas tutejszych, a Warszawa nie musi w Bieszczady bo gdzie indziej jest bliżej, wyżej i łatwiej zaimponować znajomym. Przepraszam, że mało merytorycznie, można ten wpis wykasować bez żadnej obrazy z mojej strony.