Nasza trasa wiedzie wzdłuż granicy na południowy wschód. Chcemy dojść w okolice Dziurkowca.



Zegarki sugerują jednak, że przed zmrokiem nie mamy szans wyjść nawet na Płaszę. Wybieramy na nocleg polankę grzbietową u źródeł potoku Płaszynir.
Przy stawianiu namiotów ujawniają się dwie szkoły. Pierwsza preferuje wyskrobanie w śniegu dziury prawie do gruntu (w końcu po to nieśliśmy łopatę). Druga, to tylko udeptanie śniegu rakietami, ewentualnie z lekkim wyrównaniem do poziomu.