Biedne, zasypane, zamarznięte rakiety. Wiecie co, jacy jesteście nieludzcy! Żeby tak, rakiety.. jak psa.. na dworze!!!
A potem narzekają, ze zamarznięte, ze założyć się nie da... Pfff...
:D :D :D :D
w ostatni weekend też brnęłam w śniegach :)
Biedne, zasypane, zamarznięte rakiety. Wiecie co, jacy jesteście nieludzcy! Żeby tak, rakiety.. jak psa.. na dworze!!!
A potem narzekają, ze zamarznięte, ze założyć się nie da... Pfff...
:D :D :D :D
w ostatni weekend też brnęłam w śniegach :)
Wyjaśnienie:
- Psy zawsze zostawiamy w ciepłych budach
- Rakiety zostawiliśmy na polu
- Przed udaniem się na nocleg uchwalony był regulamin, zgodnie z którym wstęp do namiotu w rakietach jest zakazany. Lukę w prawie chciał wykorzystać narciarz, ale wejście do namiotu okazało się za wąskie.
Z dalsza relacją wstrzymuję się, w oczekiwaniu na materiały uczestników, którzy jeszcze się nie obudzili.
Wspomnę tylko dyskretnie, że wieczorem, gdy zrezygnowaliśmy z rozpalenia ogniska, pomyśleliśmy, czy by nie zadzwonić na dół po jakieś służby. Oceniliśmy jednak, że na taką pogodę chyba nikt nie zechce przywozić na górę sześciu gorących żurków, tym bardziej, że po drodze mogą wystygnąć.
Panie donie Enrico, kto by to teraz coś pamiętał. Wymyślili takie maszyny, co same pamiętają:
2013-02-05_18-49-59.jpg
Panie donie Enrico, widzieliśmy się i rozstawaliśmy się tego dnia rano. Czy ktoś z nas wyglądał na mającego nieświeże skarpety???
Wielce Szanowny Panie Wojtku ! wybacz mi, bo ja się na takich maszynach nie znam , bom przez pomyłkę został z tamtej epoki
Rano nie, ale do wieczora sytuacja w górach mogła się zmienić, szczególnie jak się idzie na azymut 30 (cokolwiek miało by to znaczyć)
p.s. przyszło mi kiedyś skorzystać z czyjejś komóry bo mi padła i co ? Nie znałem żadnego numerku oprócz tego własnego (padniętego)
Ostatnio edytowane przez don Enrico ; 06-02-2013 o 00:19
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)