Nie to, że nie lubi, ale jak zobaczył te białe robale pływające w jasno brązowej brei to mu apetyt spierniczył aż w doliny i odnalazł się dopiero następnego dnia w Smereku w Zajeździe "Niedźwiadek". A tam poezja na talerzu: schaboszczak jak rakieta tenisowa i to nie rozklepany do grubości banknotu tylko soczysty i grubiutki, kapustka zasmażana i przepyszny żurek z jajkiem i kiełbaską! I piwko na deser, ech...



Odpowiedz z cytatem




