Cześć, Barnabo:)
Reklamację wysłałem do sprzedawcy, firmy Hunt Fish, odpisali mi szybko informując o odesłaniu sprawy do polskiego przedstawiciela firmy Fjallraven, firmy HBMM, oraz o spodziewanym czasie odpowiedzi parę dni. Po tygodniu wysłałem do tej firmy zapytanie, czy przekazano im moją reklamację. Nie odpowiedzieli, więc ponownie zwróciłem się do Hunt Fish. Ta firma znowu odpowiedziała szybko, rzeczowo i wyczerpująco: HBMM otrzymał moją reklamację, sprawę wysłał do Szwecji. Mija trzeci tydzień od wysłania pierwszego pisma.
No i tak to trwa.
Uwaga o firmach: w Hunt Fish kupowałem kilka rzeczy, od tamtej pory uważam, że to porządna firma, fachowo prowadzona. Tej drugiej nie znam, nie znam się też na biznesie, ale jako laik z biznesowych zwyczajach myślę, że na skierowane do firmy rzeczowe zapytanie odpowiada się. Napisanie jednego zdania nie trwa długo, tym bardziej, że nie trzeba biec na pocztę i kleić znaczków.
Ale to tylko moje zdanie.

Wczoraj, w niedzielę, byłem w górach ubrany w M65. Garść uwag.
Kurtka jest tak samo odporna na deszcz, jak i Greenland, czyli prawie wcale, ale na kolce wykazuje pełną odporność. Tak, zrobiłem jej „różany” test, który zdała dobrze. Kilka razy specjalnie ocierałem się o gałęzie róż i czując zaczepienie, szedłem dalej. Na materiale nie zauważyłem uszkodzeń, mimo iż w paru przypadkach siedziały w nim wbite ostrzem i urwane kolce. Oglądałem też gałęzie, widziałem na nich wiele śladów wyrwanych kolców.
Ten materiał jest podobny składem do G1000, ale jest po prostu grubszy. Z kurtki M65 jestem zadowolony.
Tak przy okazji: gęsto tkane mieszanki bawełny i włókien sztucznych stosowane są w wielu wyrobach, ale chyba tylko Fjallraven robi z tego wielkie halo pod nazwą G1000.