Krzychu.
Ja „jechałem” po HBMM?? Gdzie? Napisałem, że według moich standardów na konkretny list od klienta należy odpisać. Odrobinę wyżej napisałem, że zbywanie go milczeniem jest wymowne. Tyle napisałem i dalej to podtrzymuję.
A wystarczyłoby jedno zdanie, na przykład takie: „Sami nie możemy podjąć decyzji, sprawę przekazaliśmy do Szwecji, odpowiedź natychmiast przekażemy.”
Krzychu, ile trwa napisanie takiego zdania i kilknięcie na przycisk „wyślij”? To nie „jechanie po HBMM”, to tylko zwykłe wskazanie ignorowania przez nich klienta, to stwierdzenie faktu.
No, chyba że takich listów mają dużo i po prostu nie nadążają z odpowiedziami, ale to już tylko moje przypuszczenie.
W liście prosiłem o ustosunkowanie się do mojej prośby o zwrot pieniędzy, ponieważ kurtka nie ma cech opisanych na firmowej stronie, dołączyłem dwa duże i wyraźne zdjęcia oraz opis okoliczności uszkodzenia. Kurtki nie wysyłałem od razu, bo wtedy, miesiąc temu, była to moja jedyna kurtka, co tydzień używana – nie miałbym w czym chodzić w górach; pomyślałem, że jeśli w odpowiedzi napiszą mi o braku możliwości zwrotu pieniędzy, a tylko o naprawie, to zamknę sprawę, nie będę w ogóle reklamować, bo naprawa nie zmieni parametrów wytrzymałościowych materiału z którego kurtkę wykonano. Wtedy, dla mnie, nie byłoby sensu reklamować. Gdyby natomiast odpowiedzieli, że nie wykluczają takiej możliwości, oczywiście po sprawdzeniu kurtki, wtedy złożyłbym formalną reklamację wysyłając kurtkę.
Za parę tygodni wyjeżdżam w półroczną delegację służbową, w tym czasie nie będę mógł jeździć w góry, do jesieni kurtka wisiałaby w szafie, więc wyślę ją z tym druczkiem reklamacyjnym, a zrobię to głównie dla logicznego zamknięcia całej sprawy, także tutaj, na tym forum.
Zaznaczam raz jeszcze, że zamieszczając tekst miałem jeden cel: zniechęcenie do zakupu ubrań firmy Fjallraven chociaż jednej osoby. Jeśli mi się to udało, to warto było, bo ta firma nie jest warta marki jaką ma, co oczywiście jest moim zdaniem z którym można się nie zgodzić.


Odpowiedz z cytatem