Krzyśku, o tym o czym chciałeś aby był ten wątek a o czym jest to dwie różne sprawy.
Inaczej wyglądałby wątek opisujący wydarzenia: Kupiłem, żałuję, zareklamowałem, olali mnie. A wszyscy tu kiwamy głowami i wspieramy na duchu biednego oszukanego klienta.
W istocie zaczęło się od zakupu, żalu (defekt), SAMODZIELNA NAPRAWA, jakże obfite elaboraty na forum... i kiedy wątek już przygasa pada deklaracja "za 4 tygodnie zgłaszam reklamacje".
Całe to podważanie FJ, obojętnie czy mowa tu o producencie, materiale, opisie produktu, dystrybutorze to bicie piany w szklance wody.
Reklamację należy uznać za odrzuconą, bo użytkownik sam podjął się na własną rękę naprawy produktu (naciągnięcie nitki), nie zgłosił reklamacji niezwłocznie po stwierdzeniu defektu (a świadkami zwłoki są tu wszyscy na forum). Ciach.
Co do mojego języka.... cóż. JP jest bogaty w słowa i należy ich używać stosownie do okoliczności. Sam Krzysztof (którego już po wątku z butami darzę sympatią) nie zgłosił mi zażalenia, dlaczego więc inni zgłaszają się na jego papugę? Dobrze jest mieć jaja i umieć przyjąć na klatę nieco krytyki, a jeśli jest ona niesłuszna- to mieć nieco dystansu do Internetu nie obrażać się o byle słowo pisane na forum.


Odpowiedz z cytatem