Podróż nie należała do najłatwiejszych... ok 19 mieliśmy zbiórkę w Gnieźnie... w dwa auta ruszyliśmy w kierunku Wrześni i tam na autostradę aż do Łodzi...później przez Kielce, Rzeszów, Ustrzyki Dolne... na autostrada prawie sucha jechało się całkiem git... jednak później zaczęły się robić schody... zaczęło nam świrować auto... jechało jechało i przestawało o tak o po prostu... najgorsze było to że było już ciemno, z nieba padało nieokreślone coś przypominające śnieg.. ruch spory, pełno TIRÓW moich ulubionych a moje autko się zatrzymuje i nie chce jechać dalej... a za mną rozpędzonych tyle ton którym tak łatwo zatrzymać się nie jest!!
Okazało się że jakieś kabelki się robiły wilgotne, z pomocą przyszedł woreczek foliowy który okazał się świetną izolacją :)

Część drogi którą miałam okazję prowadzić autko pamiętam jak przez mgłę... do życia pobudziło mnie przejechanie na czerwonym świetle w jednej z większych miejscowości na trasie (nic nie jechało i zdjęcie też nie przyszło więc chyba nikt nie widział) a tak poza tym to nie wiem jak moi towarzysze wytrzymali moje śpiewanie... inaczej bym zasnęła za kierownicą :D i nieustanna walka ze snem... do którego zachęcało chrapanie chłopaków na tylnym siedzeniu... od 6 rano byłam na nogach i dzień w pracy do najlżejszych nie należał...

Zaczęło się robić jasno... kawałek za Rzeszowem oddałam kierownicę bratu a sama usiadłam na miejscu pasażera... wiem że coś do mnie mówił... ale nie pamiętam co... zasnęłam automatycznie... przebudziłam się w Ustrzykach Dolnych.. część ekipy poszła jeszcze na ostanie zakupy... moją uwagę przykuło na zewnątrz autko na ukraińskich blachach...


nie wyglądało na takie co za chwile pojedzie... ale pojechało :)

po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze w Smolniku, przy cerkwi...


Zmęczenie robiło swoje... a wyobraźnia tworzyła już obrazy partii najwyższych... chciało się już tam być.. zobaczyć coś więcej...
kryzys spania trochę przeszedł... zostawiliśmy co mieliśmy w bazie... chwila odpoczynku (pół godziny na wyrku zrobiło baaardzo dużo)
Szef zdecydował... o 12 startujemy z UG i z przełęczy Wyżniańskiej idziemy na Rawki :)

ale to jak było na Rawkach... a właściwie na Małej tylko to już nie dziś....