Derty, dwoma rękami podpisuję się pod ochroną przyrody, ale tu uwaga - pod jej faktyczną ochroną, a nie udawaniem ochrony przyrody i udawaniem ekologicznej krainy, która w istocie tonie w śmieciach, ściekach i toksycznych dymach z domowych kominów.

Poruszyłeś tutaj temat pieniążków i dopłat do zielonej energii i bardzo dobrze. Po pierwsze - to dopłacanie czy niedopłacanie jest sprawą dość dyskusyjną, ale ....... zostawmy to i przyjmijmy, że się dopłaca.

Czy do bieszczadzkiej pseudo-ekologii nie dopłacamy ?? Dopłacamy i to ogromne pieniądze. Policz ile kosztuje utrzymanie BPN, Wschodniobeskidzkiego Obszaru Chronionego Krajobrazu, różnych innych de facto papierowych tworów. Dolicz do tego stosy raportów i opracowań, które są tworzone przez różne instytucje na temat stanu przyrody w tych tworach.
Dolicz także koszty społeczne czyli wypłata pieniędzy "na życie" mieszkańcom Bieszczad, którzy nie mają gdzie pracować. W ten sposób utrzymuje się całe rodziny, bo przecież skąd w Bieszczadach miejsca pracy ?? Tu się chroni przyrodę.

Jak to wszystko zliczysz to ta koszty tej pseudo-ekologii daleko bardziej przewyższają dopłaty do zielonej energetyki w skali całego kraju

Teraz zadajmy podstawowe pytanie - co Bieszczadnicy mają w zamian w związku z tą całą "ochroną przyrody" ?? Konieczność udawania się po jałmużnę do różnych instytucji oraz generowanie patologii, coś pominąłem ?