Problem polega na tym, że tam gdzie jest bieda nigdy nie będzie czystego środowiska.

Prosty, łopatologiczny przykład. Biedny człowiek nie ociepli sobie domu i będzie używał starego pieca. Nie kupi nowego, wysokiej sprawności i niskiej emisji tylko będzie palił w starym i to jeszcze śmieciami.
Efekt - przejdź sobie zimą przez wioskę w dolinie. Niebo prześwituje przez zasłonę dymną, a książkowy skład powietrza uzupełniony jest o śmiertelne trucizny, które powstają przy spalaniu np. plastików.
Zrób sobie analizę powietrza, którym wtedy oddychają mieszkańcy wioski to zobaczysz co wyjdzie.

Powtórzę raz jeszcze - za sprawą ekologii i BPN zabrano możliwości rozwoju, a nie dano nic w zamian. Natomiast czy to BPN czy obszary chronionego krajobrazu, N2K itp. to "instytucje" nie generujące złamanego grosza zysku, a pochłaniające miliony.
Przecież te miliony ktoś musi w jakiś sposób zarobić.

Niech sobie będzie BPN, ale niech nie terroryzuje całych Bieszczad.