Witam,
I tu dotarliśmy do sedna:) Biurokracja - nieruchawa, leniwa, spychologicznie podchodząca do życia, do obowiązków. Zero skoordynowanych, celnych akcji reklamowych. Pod nadzorem ministerstw, premierów, starostów itd. Nie chodzi o biurokrację w ochronie przyrody tylko o biurkrację w całej szeroko pojętej sferze gospodarczej. To jest czynnik destrukcji silny niczym bomba wodorowa:) Ochrona przyrody to po prostu pikuś. Sam to napisałeś - ' ilu przedstawicieli bieszczadzkich UG, UM etc. bywa na międzynarodowych targach turystycznych oferując wypoczynek w nieskazitelnej przyrodzie'. Zamiast kręcić szemrane interesy na rodzinnej niwie powinni ci nasi 'włodarze' wyumieć się angielskiego i innych narzeczy i ruszyć w świat, aby robić reklamę. Bieszczadom, Kotlince Jejeniogórskiej itd itp. Wyobraźcie sobie, ze w 2013 roku nadal nie ma możliwości znaleźć w hiszpańskich, francuskich, włoskich biurach podróży informacji np o Bieszczadach albo o 'Dolinie Pałaców i Ogrodów'. Gdy pytam, dlaczego w naszym parku nie ma materiałów francuskojęzycznych, a angielskie i niemieckie są rzadkością, widzę spokój i obojętność na twarzach. Teoretycznie produkuje się u nas gigantyczne ilości śmiecia reklamowego. Ale wielki wysiłek reklamowy zostaje zmarnowany np przez taki ruch - dobra skądinąd mapa Krainy Rowerów czyli Gór Izerskich, wydana po mniemiecku, jest rozdawana byle komu w Polsce. Na jakichś przypadkowych spotkaniach, wśród przypadkowych ludzi zbierających się w celach niezwiązanych akurat z promocją turystyki. A czy ktoś widział tworców tej pożal się Boże kampanii reklamowej na największych imprezach reklamowych turystyki na Zachodzie? 'Panie kolego, na łest to wy sobie możecie jeździć za własne pieniądze, a nie za pieniądze podatników' usłyszał kiedyś młody napalony, który zaproponował prezydentowi pewnego miasta w okolicy, że pojedzie z tą makulaturą na jedną taką imprezę w Berlinie. Prezydent też nie pojechał...umi tylko po polskiemu.
Tak więc tak - dajmy spokój ochronie przyrody. I tak jest często fikcyjna i nie chroni co trzeba...
Pozdrawiam Przejedzonych Bieszczadników i Nieprzejedzonych też
Derty