Dla mnie wniosek z tej obecnej sytuacji jest oczywisty.

Jeżeli władzom zależałoby na promowaniu Bieszczad to by je przecież promowali. Skoro nie promują to oznacza, że im nie zależy. Ot cała filozofia.

Prosty przykład, żeby to zobrazować - jeśli 16-letni chłopak chce iść z laską do kina, a ma tylko na pół biletu to stanie na głowie, ale wysupła te 40zł. Pomaluje płot, wysprząta piwnicę czy jakoś tam szybko zarobi, od biedy pożyczy. Dlaczego ? Bo mu zależy na randez vous z tą dziewczyną.
Jeżeli natomiast ma tą dziewczynę "gdzieś" to będzie dłubał w nosie i patrzył w sufit. Jak laska zadzwoni to jej odpowie, że nie pójdą do kina, bo nie ma albo czasu albo kasy i oczywiście wymyśli gładkie wytłumaczenie np. mam pilny wyjazd z rodzicami albo starzy nie dali.

Jeszcze doza rzeczywistości żeby nie być gołosłownym. Kliknij sobie na link i zobacz ile bieszczadzkich gmin było obecnych na niedawno zorganizowanych międzynarodowych targach turystycznych w Warszawie. Aż 1 gmina.
http://www.pulsbieszczadow.com.pl/in...w-galeria.html