Dla mnie wniosek jest oczywisty, wręcz banalny.
Gdyby władzom zależało na promocji to ją realizowali. A skoro się Bieszczad nie promuje to znaczy, że nikomu nie zależy. Oczywiście wytłumaczeniem jest słowo wytrych - brak pieniędzy.
Posłużę się przykładem. Gimnazjalista chce iść ze swoją koleżanką do kina, ale ma tylko na pół biletu. Pomaluje płot, posprząta piwnicę, uprosi rodziców etc. Krótko mówiąc stanie na głowie, żeby zdobyć te kilkadziesiąt zł. Dlaczego ? Bo mu bardzo zależy na tej randez vous.
Jeśli natomiast nie będzie mu zależało to będzie dłubał w nosie, patrzył w sufit. Gdy laska zadzwoni to wymyśli jakiś wykręt typu "starzy nie dali mi kasy" i tak utnie temat.
Łatwo zauważyć, że skoro się Bieszczad nie reklamuje to po prostu nikomu nie zależy na rozwoju turystyki w tym regionie. Jest to logiczny wniosek przyczynowo-skutkowy.
Dobrze byłoby sobie uświadomić, że w chwili obecnej Bieszczady są na stromej ścieżce autodestrukcji.
Z jednej strony bieda, z drugiej bezrobocie, z trzeciej brak promocji, a z czwartej bardzo restrykcyjne przepisy przeciw-inwestycyjne.
Przy tym wszystkim są fundusze UE, różne inne instrumenty finansowe, programy etc. Czemu z tego się nie korzysta ?


Odpowiedz z cytatem