Hihi, zwyczajnie jako gospodarz miło byłoby mi Was gościć u siebie. Ale do tego czasu jeszcze kupa czasu i wszystko się może zmienić (oby nie). Jeżeli będzie gdzie indziej -na pewno bardzo będę starała się przyjechać (czasami wiadomo -działa siła wyższa). Kwestie zarobkowo finansowe mnie nie interesują (idealistyczne podejście do pracy w górach) ale kto inny trzyma nade mną nad tym pieczęć, więc nie ode mnie to zależy. Nie jestem nastawiona na zbijanie interesów (gdyby tak było pracowałabym dalej jako księgowa w Krakowie) bo to chyba ostatnia rzecz jaka mogłaby przyjść komuś (bez kasy na inwestycje) do głowy przeprowadzając się w Bieszczady gdzie bida aż piszczy po kątach ;)))